Na łowy jeszcze nie poszłam

Za to u znajomych siedziałam pół nocy i się prawie popłakałam, bo taki maja dom piękny i żyją sobie też pięknie. A ja tu sama na 20 metrach kwadratowych ze zwariowanym kotem, który właśnie leży sobie na kocyku w kolorze pomarańczy. A kocyk jest właśnie od znajomych, bo jak wracałam to po prostu było zimno. I kocyków też mają od groma w rozmaitych kolorach.  A ja? Nic nie mam. ” Sama sobie jesteś winna”, słyszę w kółko i do niczego to nie prowadzi bo nie można żyć przeszłością i z poczuciem winy w dodatku.  Muszę coś zrobić i to zaraz, bo kot ze mną nie gada (obrażony jakiś), a ja czuję potrzebę wygadania się i wyżalenia;-) To może okna umyję? Co gorsza rura zepsuta w kuchni i gary mam w kabinie prysznicowej, czekają na mycie i jak tu szlag ma nie trafiać, jeszcze w sobotę? No, bez sensu! Ale  przeżyjemy…;-) Chyba….Nie dość, że sobota (więc ludzie się bawią a nie dołują),  pies jakiś pod domem szczeka przywiązany do parkomatu (ktoś go zostawił?? Zaraz dzwonię do TOZ), to jeszcze ja mam doła jak rów marsjański  albo mur chiński, a pogadać nie ma jak. Kot ma mnie gdzieś, no ale psy szczekają a karawana itd….;-)  Czyli, jak to mówią „jakoś to będzie”, choć „jakoś”  brzmi nie za dobrze…..Mówiąc krótko i bezczelnie: mam dosyć dnia, a dopiero się zaczął i nie zgadzam się no i już;-) Do tego znajomy ( sąsiad)  przyniósł mi krzesło w dobroci serca, tylko że ono się  kiwa a ja nie jestem Ionesco;-) Wyniosłabym na śmietnik, ale że dzień kiepski , to się pewno zatrzasnę, więc na razie niech sobie to krzesło stoi. Jeszcze mam na czym siedzieć;-)

P.S. Trochę mi lepiej. Włączyłam radio i lecą spoty wyborcze. No to ja aż takich problemów nie mam:-)

I sorry, ale nie idę na wybory. Może nie powinnam potem narzekać, ale nie mam wyboru;-)

P.S.2. Odwiedziłam Panią Jasię w jej słynnym sklepiku i co powiedziała? Czy raczej wykrzyczała? Że ona ma już dość, jeszcze rok i zamyka ten sklepik i wyjeżdża, a lat ma niemal 70… I na wybory nie idzie, bo wsio rawno, kto wygra, ten sam syf;-)  Pani Jasia wie, co mówi i jeszcze reportaż o niej zrobię, tylko ją namawiam. Ona na to: ” Ja się nie nadaje, bo będę mówiła tylko źle” 🙂

 

Reklamy

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

5 responses to “Na łowy jeszcze nie poszłam

  • Anna Teluk-Lenkiewicz

    Wprawdzie sama nie jestem, niestety…ale czy samotność oznacza koniecznie bycie w pojedynkę? Jestem jak czarownica głosząca herezje, czekam tylko kiedy wreszcie szanowna Inkwizycja przyszykuje dla mnie stos. Też nie mam nic Kasiu jednocześnie niby wiele posiadając. mam serce a wcale go nie czuję, mam dzieci a nie umiem być zwykłą, pospolitą matką, mam męża a …nie mam pewności, że go posiadam. Nic więcej nie napiszę, może tylko jedno: …r o z u m i e m… nawet nie wiesz jak bardzo

  • Piotr Olszówka

    Masz Kota i uważasz, że jesteś samotna? Niedobrze. Ale koty pomagają. Wymaga to na początek nieco treningu. Przede wszystkim musisz zacząć od adoracji Kota. Codziennie a nawet kilka razy dziennie. Musisz wydobyć z siebie entuzjazm dla Kota. A kiedy zrozumiesz, że nie ma nic prócz Kota, Kot jest Wszystkim a Ty jesteś jego Prorokiem – nadejdzie druga część treningu. Musisz zarazić swoim entuzjazmem dla Kota wszystkich znajomych. Wtedy oni zawiadomią ekipę w bialych kitlach, a ta zajmie się juz wszystkim.

    A poważnie: masz rzeczy niezbędne do życia. I krzesło. To ważne – jak człowiek siedzi na podłodze, to drętwieją mu nogi i trudno iść. korzystaj z tego.

  • katarzynatnowak

    Tak Jest Panie Piotrze;-) Mam nawet dwa koty

  • katarzynatnowak

    A koty w przeciwieństwie do ludzi zabierają, ale i dają…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: