Autor czy pisarz?

Kiedy ktoś mnie pyta, nie mówię za bohaterem Ibsena: „jestem psem, który idzie na dno za dziką kaczką, wbijając się w gęstą sieć wodorostów”. Nie powiem też, że jestem pisarką, a czemu? Nie wiem. Bo to wstyd i „mrzonki”.  Jak mi na Facebook wyjaśniono, „ten co chleb piecze, jest piekarzem” , a ” ten, co pisze jest pisarzem” i nie ma się czego wstydzić.  Zapewne tak. I dobrze, że powstała ta grupa „Tf órca”, jest o czym i jak rozmawiać, ale że trzeba mieć różne prace, to też niestety fakt. Marzeniem jest życie z samego pisania. Czyż nie? I zwykle na pytanie o zawód, odpowiadam jednak, że jestem „autorem” , a pewne instytucje, które mają tak zwane rubryki kwalifikują mnie jako „dziennikarza”, bo poprzednich słów w owych rubrykach nie ma, podobnie jak „umowy autorskiej”, musi  być przynajmniej „umowa zlecenie” bo na tę ” o dzieło” też krzywo patrzą. No i zrób coś tu człowieku, jak etatu się nigdzie nie ma?  Ubezpieczenia także. Moja praca na etacie skończyła się sześć lat temu i nie mogę teraz zgłosić się do ZUS, bo by mi karę naliczyli niezłą. Pozostaje pośredniak albo dobra znajoma, która ma własną firmę.

A propos owych instytucji, to pamiętam rozmowę w banku : ” Musi Pani podać jakiś bardziej konkretny zawód” 🙂

Na swoim blogu mogę siebie nazywać pisarką.

Nota bene brakuje mi dziennikarstwa i wywiadów, może jeszcze uda się wrócić do tego zawodu? Może za wcześnie zwątpiłam, a tu walki trzeba.

Właśnie przeczytałam:

„Szczególnie skutecznym gwarantem dobrego humoru i uczucia relaksu są zdaniem ekspertów migdały i mleczko pszczele, a także surowa boćwina, surowy szpinak i jajka. Na liście polecanych produktów są też czekolada, orzechy, mleko, fasolka, cukinie, mięso indycze, grzyby hodowlane, ryba dorada i herbatniki z mąki razowej.

Aby uniknąć zmian humoru i ataków złości oraz nerwowości, nie można zapominać o tym menu – podkreślił włoski związek rolników. Zauważył zarazem, że wszystkie składniki podanego jadłospisu są ogólnodostępnymi, stałymi elementami codziennej włoskiej kuchni.”

odkryto-nietypowa-przyczyne-zlosci-i-agresji,1,4861574,wiadomosc.html

Ale to w ogóle nie jest „nietypowe” odkrycie, bo wiadomo od dawna o serotoninie i diecie.

Ciekawe, czy ktoś wygra w totka te 50 milionów? Coś czuję, że to zbyt dużo i żadna serotonina tu nie pomoże.

Advertisements

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: