A u Lucyny kwitną dynie

Oczywiście pisze o swojej przyjaciółce , krakowskiej pisarce Lucynie Olejniczak. O , choćby tu: 1,756817.html;jsessionid=7761337803F7B00D3E8739D7C2B093E6.LB4

choć bardziej znana jest z książki  „Wypadek na ulicy Starowiślnej”.  Nota bene ulicy, przy której się urodziłam.

I dziś kolejna wizyta u niej i zupa z dyni, ale zaraz, moment….Jestem pod jej domem i słyszę jakby wiertarka pracowała. Remontuje kuchnię?  Na moją cześć czy jak?;-) Nie, to Lucy blenderem robi swoją genialną zupę z dyni. Potem rozmowy i odkrywanie  znaczeń pionków na chińskiej szachownicy. Jednego wzięłam za nosorożca, a to był słoń, czyli u nas skoczek (chyba).  Wymiana książkami, choć to głównie ja dostałam kilka, w tym zbiór w którym jest opowiadanie jej syna Jewgienija T. Olejniczaka, nominowane do nagrody im Zajdla, o czym już tu kiedyś pisałam.

Mamy do siebie około 30 przystanków tramwajem, ale to nie ma znaczenia.

Nie tylko dynie kwitną u Lucyny;-) Także poczucie humoru, radość no i ona sama.

Eh, uwielbiam ją odwiedzać;-)

I oglądałyśmy to:

Scenariusz Dla Trzech Aktorów

Wszystkim tfórcom polecam;-)

P.S.   I chwalę się:

kobieta_w_wynajetych_pokojach

(to też oglądałyśmy)

P.S. Na zimę polecam zupę z dyni, ale to już Lucy musi zdradzić przepis;-)

Oto jest:

A oto przepis: mała dynia ( najlepiej taka mocno pomarańczowa, hokkaido), jedna cebula, marchewka, pomidor, czerwona papryka i dwa ziemniaki.Wszystko pokroić w kostkę ( dynię ze skórką, tylko pestki wyrzucić), obsmażyć na oleju ( bez przesady z tym olejem, tylko tak, żeby nie przywierało do głębokiej patelni lub garnka). Zalać wszystko bulionem z kostki, dodać starty świeży imbir ( wedle uznania ) i gotować do miękkości.Potem zmiksować, doprawić ew. do smaku i już:) Zajadać!

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

One response to “A u Lucyny kwitną dynie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: