Dieta, czyli jak przytyć ekspresowo

Właśnie jestem na diecie, ale swojej własnej. Na  żadną z wielu tysięcy diet już nie idę. ( A że jestem na diecie to w kółko doradzam koleżankom mailowo co by tu zjeść tuczącego i pysznego;-(

Przytyłam 15 kilo w czasie rocznego pobytu w USA ( w 1998 roku ale skłonności zostały) .  Po powrocie zaczął się koszmar. Nie zapomnę tych nocnych męczarni: w co się jutro ubrać, by zakryć zbędne kilogramy? Jak dobrać bluzkę do spodni? Wstydziłam się znajomych,wstydziłam się nieznajomych. Pracowałam źle, sypiałam źle, wciąż miałam zły humor i w kółko się ważyłam.

Pewnego dnia wyrzuciłam wagę i…zaczęłam chudnąć. Ale nie za pomocą magii, tylko rezygnacji. W końcu coś za coś. Przestałam się obżerać, przestałam jeść pieczywa, słodycze(od których łatwo się uzależniam i teraz jeśli mam ochotę na coś słodkiego, to jem, owszem, ale przez cały dzień: ciasta, desery, czekoladki. I nic więcej. Apotem przez miesiąc nie tykam nawet cukierka. Podobno, jak dowodzą badania,takie jednodniowe obżarstwo mniej tuczy niż spożywanie codziennie jednego kawałeczka czekolady).

Pierwsze dni były okropne, ale gdy zmniejszył mi się żołądek, odkryłam że wcale nie muszę zjadać takiej samej porcji jak mój partner. Nie muszę pogryzać, oglądając ulubiony film, orzeszków ani chipsów tylko suszone owoce. Nie muszę kupować na seans do kina pięciu batoników tylko gumę do żucia i wodę.

I że nie ma sensu się odchudzać – wystarczy zmienić nawyki żywieniowe. I to wszystko. Dużo? Wcale nie.

Diety odchudzające kojarzą mi się z czymś co nazwałam kiedyś „dietą pani Olgi”. Otóż pani Olga spędzała wakacje tam, gdzie ja z moja siostrą i rodzicami, w mazurskiej wiosce nad jeziorem.  Pewnego dnia dała nam przepis na „ świetną dietę”, dziś zwaną bodajże „kopenhaską”. To ta trzynastodniowa dieta, która od lat zmienia nazwę i po której chudnie się 10 kg i tyje 20.

Zanim przystąpiłyśmy do spożywania na śniadanie jednego jajka na twardo,postanowiłyśmy z siostrą urządzić „Pożegnanie z jedzeniem”. Zakupiłyśmy wszystko co pyszne i tuczące. Jadłyśmy cały wieczór aż padłyśmy spać. Na drugi dzień zamiast przesytu zorganizowałyśmy….kolejne „pożegnanie z jedzeniem”.  Apotem kolejne. I jeszcze jedno.

I tak wyglądała nasza dieta, „dieta pani Olgi”.

Od tamtej pory mam jedno postanowienie: żadnych diet!!!! Żadnego katowania się jajkami na twardo tylko po to, by potem kilogramy wróciły do mnie ze zdwojoną energią. To już wolę być na diecie dr Oetkera;-)

Aha: proszę wyrzucić z domu wagę. To naprawdę działa!

Mam obsesję, cholera!

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: