Blezerek

Kiedy mieszkałam w bloku (wiele lat temu) , miałam koleżankę, sąsiadkę, nazywaną Pyza.  Jako, ze zwykle nie zamykałam drzwi od mieszkania, Pyza wpadała kiedy chciała, co mi wcale nie przeszkadzało, bo nie zawsze rozmawiałyśmy, czasem po prostu każda zajmowała się swoimi sprawami. Czasem robiłyśmy razem obiad, a niekiedy wracałam z miasta i zastawałam Pyzę w mojej kuchni, jak jadła kolejną bułkę z serem (przynosiła je od siebie w siatce, tak na oko kilka potężnych buł).  Zwykle rozśmieszała mnie do łez.

Ale pewnego wieczoru, a było już naprawdę późno – siedziałam na łóżku i oglądałam film – drzwi otwarły się z hukiem. Pyza wystrojona, z fryzurą prosto od fryzjera i z makijażem przebiegła przez przedpokój i rzuciła się na łóżko. Twarzą do poduszki. Natychmiast uderzyła w płacz, kopała moją pościel a makijaż elegancko spływał na moją białą poduszkę.

– Rany boskie, co się stało?  – spytałam, wiedząc, że wybierała się dziś na randkę.

Cisza. A raczej histeryczny płacz.

– No powiedz wreszcie? Nie przyszedł, czy co???

Pyza zaniosła się rykiem.

– Może pogadamy?

Dalej to samo.

Zaczęłam szukać tabletek na uspokojenie, już na serio przestraszona. Zawiedziona miłość to w końcu nie są żarty. A jak wpadnie w depresję?

– No…nooo…..nie było gooooo – znów histeryczny płacz.

Hmm, co tu zrobić?

– Słuchaj, no ale może za krótko czekałaś?

– GODZINĘ! – ryknęła.  Czarny makijaż spływał wraz z łzami tak że Pyza przypominała zjawę z Halloween. Zaczęłam ją głaskać po plecach i pocieszać, więc uderzyła w jeszcze większy płacz.

– Połóż się, prześpij, rano będzie lepiej, zobaczysz – mówiłam delikatnie, bo Pyza nadal wyła i tarzała się po łóżku.

Wstałam, by zrobić jej uspokajająca herbatę z melisą. Sobie też. W wyobraźni już widziałam jak Pyza odwiedza mnie i bez słowa kładzie się na łóżku twarzą do ściany, gdy nagle usłyszałam poprzez totalnie zasmarkany nos:

– Słuchaj, a masz może pożyczyć jakiś blezerek?

Stanęłam jak wryta. Po chwili obie tarzałyśmy się, ale ze śmiechu.

Tragedia odeszła w siną dal a Pyza , jak to ona, wyjęła z torebki bułkę z serem i poszła do lustra przymierzyć blezerek:-)

 

Chyba sama od kogoś takowy pożyczę.  Jak znów dostanę news, że w tej pracy „wolimy kogoś młodszego na staż” .   Byle ciepły.

Reklamy

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: