Sylwester? Nie, dziękuję

Nie lubię przymusowej imprezy ani w ogóle Sylwestra.

Najciekawszą sylwestrowa noc spędziłam lata temu w Paryżu. W kilka osób,  w samych swetrach ( a mróz był jak cholera) z butelkami w dłoni – wszyscy ludzie na ulicy pili z gwinta – najpierw tarzaliśmy się – dosłownie – po Polach Marsowych,  potem przeszliśmy cała słynną ulicę Pola Elizejskie, by o świcie zasnąć w pustym metrze, które nie jeździło.

Do Polski wracaliśmy z gorączką  do 39 stopni i wielkimi odciskami na stopach;-)

I to była naprawdę szalona noc, bez koafiur, sukien wieczorowych,  szpilek itp asortymentu sylwestrowego.

W Krakowie na Rynek nocą lepiej się nie wybierać, chyba że ktoś marzy o dostaniu petardą lub butelką w głowę i uwielbia tłum.

O wiele ciekawiej jest nad ranem, kiedy to panie  wracają z eleganckich balów z nieco przekrzywionymi fryzurami, lekko podartymi sukniami, z rozmazanym makijażem, a panowie chwiejnym krokiem im towarzyszą z resztkami sałatek na garniturach i z obłędem w oczach…;-)

Reklamy

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

3 responses to “Sylwester? Nie, dziękuję

  • rysia48

    Nigdy nie lubiłam Sylwestra. Nawet, gdy byłam młoda, naprawdę młoda. Trzymałam sobie powieki palcami, zeby nie zasnąć i nic mnie nie bawiła, chciałam spać, a nie sywestrować, u licha. Wtedy jednak … nie wypadało. Męczyłam się więc przynajmniej do tej 24 z minutami, a potem stosowałam różne wybiegi, żeby tylko urwać się do domu.
    A podczas jednej z zabaw sylwestrowych pobili się o mnie … chciałoby sie zaspuiewać „pobiło się dwaj górali ciupagami…”, ale to nie byli górale. I nie naparzali się ciupagami, tylko normalni – pięściami po pysku. Ha! to były czasy… A ja byłam piekna i młoda, działo to się pod koniec lat sześćdziesiątych (ubiegłego wieku…, fajnie brzmi).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: