Ależ ja mam dużo znajomych;-)

… ponad 900 znajomych, tylko że na Facebooku.

Są wśród nich nawet przyjaciele, ale w realu te znajomości urywają się, chyba przyzwyczailiśmy się do klikania i pisania krótkich postów.

No dobrze, nie wszystkie się urywają, ale to są wyjątki, na przykład pewna krakowska pisarka, z którą się spotykam, ale poznałyśmy się raczej via mail.

Wszystko przenosi się powoli do internetu, wszystko można w nim kupić i znaleźć.

To nic złego, to nawet fajne tylko…trochę dziwne. Bo w efekcie realnych znajomych jakby ubywa.

Nawet z koleżanką , która mieszka przecznicę ode mnie rozmawiam na Facebooku. Jutro idę do niej, bo to już przesada!Do niej do domu, nie na jej profil;-)

Dziś widziałam się z bliskim(w pewnym sensie, ale jednak bliskim)  znajomym , z Facebooka oczywiście, na chwilę.  I tyle.

I na pewno nie jest to wynikiem braku czasu.

Ale jest i dobra strona tego wszystkiego: dzięki temu przynajmniej wiem, ilu i jakich mam przyjaciół w świecie nie wirtualnym;-)

I wielu z tych, których dawno nie widziałam znalazłam na…Facebooku, oczywiście.

No proszę:

” Brytyjscy badacze odkryli bezpośredni związek między liczbą przyjaciół na Facebooku a wielkością kilku ważnych obszarów mózgu

W badaniach opublikowanych właśnie na łamach prestiżowego magazynu Proceedings of the Royal Society B zespół profesora Gerainta Reesa z University College London stwierdził wyraźną korelację między ilością substancji szarej w kilku obszarach mózgu a wielkością grona znajomych w profilu facebookowym. Naukowcy odkryli również inne powiązania. Duża liczba przyjaciół w sieci społecznościowej oznacza, że w rzeczywistości również mamy najprawdopodobniej wielu znajomych i przyjaciół. Rozmiar jednego z badanych obszarów jest również skorelowany z wielkością sieci towarzyskich powiązań w rzeczywistym życiu.

Najważniejszą z części mózgu badanych przez zespół Reesa było ciało migdałowate – obszar odpowiedzialny za przetwarzanie wspomnień i reakcje emocjonalne. Okazało się, że zarówno liczba przyjaciół na Facebooku, jak i w rzeczywistym życiu, jest mocno skorelowana z liczebnością szarych komórek w tej części mózgu. A szara substancja to tkanka, która przetwarza informacje.

Naukowcy badali również trzy inne obszary, związane ze zdolnością do dostrzegania obiektów w ruchu, pamięcią i nawigacją (również – nawigowaniem wśród stron internetowych) oraz z rozpoznawaniem sygnałów społecznych. Także w tych trzech miejscach więcej szarych komórek mają osoby z dużą liczbą facebookowych przyjaciół. Nie stwierdzono jednak wyraźnej korelacji rozmiaru tych obszarów z liczbą przyjaciół w realu.

Co to wszystko znaczy?

– Internetowe sieci społecznościowe odgrywają dziś w naszym życiu bardzo dużą rolę, a nauka bardzo niewiele wie na temat ich wpływu na ludzki mózg. To prowadzi do wielu nieuzasadnionych spekulacji, jakoby internet w jakiś sposób nam szkodził – komentuje prof. Rees. – Nasze badania pomogą w zrozumieniu, jaką rolę odgrywają społeczności internetowe w naszych interakcjach ze światem. To pomoże nam zacząć wreszcie zadawać inteligentne pytania o oddziaływanie internetu na mózg. Naukowe pytania, a nie polityczne – dodaje uczony.

Autorzy pracy zastrzegają równocześnie, że odkryli korelację, ale za wcześnie mówić o przyczynach różnic w mózgach badanych. W szczególności, trudno na razie stwierdzić, czy to używanie Facebooka spowodowało rozwój szarych komórek w badanych obszarach mózgu. Być może raczej niektórzy z nas są lepiej przygotowani do „obsługiwania” dużej sieci znajomych – mają odpowiednio rozwinięte mózgi – i to właśnie oni mają tendencję do intensywnego zaprzyjaźniania się z innymi na Facebooku. Ci, którzy w ciele migdałowatym mają mniej substancji szarej, poprzestają na skromniejszej grupie przyjaciół. Może to skłonność wrodzona?

– Nasza praca pokazuje w każdym razie, że większość użytkowników Facebooka korzysta z tego serwisu by podtrzymać istniejące relacje z innymi ludźmi. Starają się raczej utrzymać i wzmocnić przyjaźnie z realnego życia, niż zbudować sieć zupełnie nowych, internetowych przyjaciół – podkreśla Rees.”

(fragment z artykułu Łukasza Partyki na portalu next.gazeta.pl)

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: