Po prostu muszę to napisać (zacytować)

Oto, co przydarzyło się mojej koleżance:

” właśnie wróciłam z jednego urzędu. odwaliłam numer taki, że jeszcze mi się chce śmiać. najpierw rozsiadłam się na przeciw urzędniczki i krzesło się rozwaliło, wywaliłam się jak ta lala, potłukłam sobie plecy o kant biurka i rozłożyłam się jak długa na podłodze. pani urzędniczka to była uczuciowa i współczująca kobieta, wyleciała zza biurka z krzykiem: „ja pierdolę! ja pierdolę! nic się pani nie stało?” pozbierałam się i załatwiłam co miałam załatwić, po czym wyszłam. za chwilę wracam, bo zapomniałam torebki. „Gdzie moja torebka? zostawiłam ją tu? o matko, nie ma jej, a ja tam miałam wszystkie dokumenty, gdzie moja torebka?!” – krzyczę przerażona. a pani urzędniczka: „A co pani ma na ramieniu?” patrzę a tu torebkę mam pod pachą jakby nigdy nic….”

T : Podoba mi się to „Ja pierdolę” urzędniczki. A niby to nieludzkie stworzenia są… 🙂 Co do incydentu z torebką… Kiedyś wysiadłem z żoną z pociągu. Pociąg ruszył, po czym żona spojrzała na mnie strwożona i rzuciła: „Jezu, torebkę zostawiłam!”. Odwróciła się błyskawicznie do ruszającego pociągu i do widocznego w otwartych drzwiach konduktora zawołała: „Może pan zatrzymać?! Torebkę zostawiłam!…” Pociąg stanął, po czym moja żona spojrzała po sobie i z uśmiechem Bridget Jones rzekła: „A nie – mam, mam!”. Gdybyście widzieli minę konduktora… Zresztą moja nie była jakoś dużo inna. Czmychałem stamtąd zajęczo. 😉

  • E:  Jak się spotkałam po raz pierwszy z naszą Lucy Lucyna Olejniczakw kawiarni na ciasteczku, potem wsiadłam do tramwaju, mocno spóźniona, że nie zdążę odebrać dziecka ze szkoły. Szukałam biletu i odkryłam, że nie mam portfela. Wywaliłam wszystko z torebki w tramwaju, portfela niet. Wysiadłam i przebiegłam cały przystanek do kawiarni, wryłam się przed kolejkę i pytam pani czy jak sprzątała po nas to znalazła portfel. Oczywiście nie. Usiadłam zrozpaczona na tym samym miejscu co przedtem z Lucy, otworzyłam torebkę, a tam… na samym wierzchu leżał portfel i śmiał się ze mnie (no to ostatnie to ubarwiłam 😉 Głupio mi było jak pani zapytała widząc moją minę jak zaglądam do torebki: i co? znalazł się?

    15 minut(y) temu · Nie lubię · 2
  • Katarzyna Nowak: na rowerze pojechałam do kryspinowa. Wróciłam. Okazało się, że zpomniałam torby ze wszystki. No to wracam. Rower sie zepsuł w połowie drogi, ale mam szczęście: widze obok mechaników. Zostawiam im rower i do autobusu. Niestety, nie w te strone. Do tego miałam biała bluzke, a na niej odbite plamy ze smoły. Wysiadam. ide. Trafiam. Torba lezy dokładnie tam, gdzie ja zostawiłam. Ze wszystkim w środku.

    10 minut(y) temu · Lubię to!
  • Katarzyna NowakO powrocie nawet na wspomne;-)

  • Katarzyna Nowak: sory za literówki, ale szybko pisałam;-)
  • E: A ja zatargałam na pocztę 7,5 kilogramową paczkę, pobrałam numerek, usiadłam i spokojnie sobie czekam – aż odruchowo „macnęłam się” po kieszeni, a tam… pusto, portfela nia ma, mówiąc po bułgarsku. Na szczęście jedna pani obiecała zaopiekować się moją paczką, a ja pognałam do domu po portfel (mieszkam 2 kroki od poczty). Portfel był w domu, pani paczki dopilnowała i jeszcze zdążyłam w kolejce (była długa, bo to działo się przed świętami).

    Lubię to!M:
  • Katarzyna Nowak:  jestem na mazurach. wies. do miasta 30 minut autem. mnie zabrakło leku, a siostrze tez leku. w mieście nikt nam nie chce dac, patrza jak na debilki, w końcu jedna się zgadza. ma kamienna mine. wypisuje. oddychamy z ulga. byłysmy z synkiem siostry. lekarka miło pyta: a synek cos potrzebuje? My: on? super zdrowy. i wtedy mega rzyg. I kolejny i kolejny bo mały zjadł batona w samochodzie. Pani z kamienna mina. My sie pytamy, gdzie ma reczniki papierowe, ścieramy podłoge, wyprowadzamy siebie i małego, pani miło pyta: czy na pewno nic nam nie potrzeba WIĘCEJ?;-)

    około minuty temu · Lubię to!
Reklamy

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: