No dobrze, moje prawdziwe CV;-)

Znalazłam świadectwo maturalne i tak mi sie przypomniało (wole go jednak tu nie pokazywać;-)

Przedszkole – u sióstr Urszulanek. Nie obyło się bez afer, bo kazały spać godzinę, a ja nie chciałam. W efekcie musiałam siedzieć ma krześle , patrzeć na śpiących i milczeć. Nie wiem, co lepsze, z perspektywy czasu..

Dwie szkoły podstawowe – pierwsza dla dzieci uzdolnionych, do której poszłam w wieku lat 5, ale niestety rodzice zmienili mieszkanie i wylądowałam w osiedlowej szkole, gdzie niektórzy kiblowali nawet po dwa lata w tej samej klasie. Nie wspominam tego zbyt dobrze: po lekcji geografii kazałam przysięgać mamie, że w Polsce na pewno nie ma wulkanów.

Licea – trzy. W pierwszym panował reżim, byłam w klasie angielskiej. Uczniowie buntowali się i pamiętam, jak raz cała szkoła (serio! wszyscy!) wyszła – omijając dyrektora, który własnym ciałem zasłaniał drzwi – i udała się na poranny seans filmu „Rój”. Byliśmy sami, niektórzy siedzieli na podłodze, i okrzyki typ: :wymienię bułkę z serem na bułkę z szynką” nikogo nie dziwiły. Wywalił mnie dyrektor, który lata wcześniej wywalił moja matkę. Za to samo.

W drugim reżimu nie było, przeciwnie.   Pamiętam kolesia z klasy, który na pytanie; ” Jest zeszyt?”, odpowiadał niezmiennie: „Nie ma i nie będzie”.

W trzecim chciałam już tylko zdać maturę. Popełniłam gafę już na początku, bo pomyliłam dyrektora z dozorcą. Nie moja wina, że pilnował drzwi wejściowych i okna obok, ponieważ zasada było, że jak ktoś się spóźni, to nie zostanie wpuszczony. Ubłagałam go jakoś, bo to była moja pierwsza wizyta w tej szkole. Potem wylądowałam na dywaniku, bo rzekomo dawałam zły przykład…pokazując gołe łydki  ( a nosiłam długa spódnicę). W klasie maturalnej znów na dywaniku bo przyłapał mnie i trzy dziewczyny z klasy jak zjeżdżałyśmy po schodach na tyłkach z 4 piętra. Ale , choć do szkoły jechałam autobusem wraz z innymi śpiącymi pasażerami, była ona jednak najmilsza. Wychowawczyni zgodziła się , kiedy ubłagałam ją o jeden dzień wagarów w tygodniu, bo inaczej zwariuję.

Studia -na III roku minęło jakieś 6 lat odkąd zaczęłam studiować ( wciąż będąc na III roku) , ale nie byłam wyjątkiem, bo rektor wciąż wysyłał listy do dziekana: „Dlaczego na religioznawstwie nie istnieje piąty rok?”

To tak w skrócie.  Może kiedyś rozszerzę to CV…;-)

 

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: