Portale matrymonialne, czyli jak nie zdobyć męża (na pewnym przykładzie)

Nie, nie mam nic przeciwko. Niech sobie będą tak jak i biura matrymonialne.  Zakładając, że pomagają ludziom znaleźć innych ludzi.  Szansa, że trafimy na świra jest właściwie taka sama jak w realu.  Rozpoznanie psychopaty nie jest natychmiastowe. Potrafią się dobrze maskować, to nawet jedna z ich cech.  O wiele łatwiej i szybciej poznamy nudziarza, hipokrytę czy dyktatora. Brak im sprytu, inteligencji i kompleksów.  Demaskują się sami w błyskawicznym tempie.

Skoro portale owe mają rzekomo służyć poznaniu faceta /kobiety/ swojego życia (pomijam randki) ,to  po cholerę tkwią na nich ludzie, którzy mają zupełnie inne cele?

Jak choćby moja znajoma, która jest zapisana na kilka takowych, spotyka się z kilkunastoma facetami, ale….wciąż jest „panną na wydaniu” i w dodatku dziewicą. Jak sama twierdzi, faceci z sieci są:

” ” całkowicie porąbani, albo ciapy, albo dupki, pijacy, nieudacznicy bez grosza, cwaniacy bez skrupułów, młode kurwiszonki lub starzy erotomani, przeintelektualizowani jajogłowi z wymaganiami z sufitu, tzw. normalni inaczej, albo nawiedzone gnojki, lub zwyczajni z przeszłością…”

Mimo to spotyka się z nimi. Jeden postawi obiad, drugi podwiezie gdzieś samochodem, trzeci przekopie ogródek, czwarty umili wieczór słuchając jej wynurzeń.

Jakiś cudem udaje jej się zachować wizerunek statecznej katoliczki, która z NIKIM się nie spotyka, jest sama, lecz nie samotna i szuka tylko i wyłącznie męża, koniecznie katolika dobrze sytuowanego. Jakimś cudem ci wszyscy faceci nie wiedzą o sobie nawzajem choć przecież ona nie ukrywa swojej twarzy, nie daje zdjęć przerobionych w photoshopie czy po prostu cudzych.

No, raz niewiele brakowało by zaliczyła wpadkę, gdy okazało się, ze dwóch „gostków”, jak nazywa swoich „przyjaciół” z portali, mieszka w tym samym bloku.  I co? I nic. Dalej się z nimi widuje, bo jest sprytniejsza od nich.

Swoje spotkania chętnie zresztą opisuje (9wystąpiła nawet w znanym talk show, tylko ze w peruce i makijażu), nie widząc w swoich relacjach zadnej sprzeczności.

Oto przykład:

Facetów nigdy nie oszukuję, choć staram się kontrolować co któremu mówię lub piszę. Nie muszę się więc obawiać jakiejkolwiek „wpadki”. Pilnuję się też, żeby nie pomylić imion, gdy zwracam się do któregoś bezpośrednio. (to wcale nie jest łatwe wśród tylu rozmaitych kontaktów służbowych i prywatnych).

Wczoraj J. czekał na mnie w umówionym miejscu (niedaleko mojego domu) i pojechaliśmy na ten koncert. Byliśmy tam trochę wcześniej więc przejrzeliśmy menu i ja postanowiłam spróbować lokalnego piwa Smocza Jama. Takie sobie, dawno nic nie piłam, więc wydało mi się całkiem przyzwoite. Podczas rozmowy poruszyliśmy temat pomysłu nad którym mieli obradować politycy, dotyczącego nowych dowodów osobistych i tak jakoś się stało, że J. wyciągnął swój i mi pokazał. Na zdjęciu sprzed kilku lat miał bujną ciemną czuprynę i ciemne wąsy. Teraz zaś ma znacznie przerzedzone włosy całkiem siwe, podobnie jak i wąsy. Trochę się przeraziłam zobaczywszy, że on jest z rocznika 1947, czyli tylko 7 lat młodszy od mojej mamy, ale najwyraźniej nie ma względem mnie nic do ukrycia. Zamówił dla mnie kolejne piwo, dla odmiany dark, bo amber juz wypiłam i przeszliśmy do sali koncertowej, która zdążyła się już zapełnić słuchaczami, z trudem ale udało nam się znaleźć i zająć fajne miejsca przy kominku. Koncert bardzo mi się podobał; oni robią coś w rodzaju spektakli. Ja lubię takie jazzowo- folkowo-rozrywkowe poetyckie imprezy przeplatane śmiesznymi monologami. Kiedyś już byłam na podobnym wieczorze z M., ale to było dawno temu. Ponieważ spożycie litra piwa zmusiło mnie do skorzystania z wc, na chwilę musiałam opuścić swoje miejsce i całe szczęście, bo był to naturalny sposób uwolnienia się z uścisku pana J. Jak tylko bowiem zgasło światło i rozpoczął się koncert on złapał moją lewą rękę i mocno ją ściskał. Próbowałam się wyrwać, no bo jak tu bić brawo mając dwie ręce zajęte; w jednej szklanka z piwem, a druga unieruchomiona.  Chyba mu też nie było zbyt wygodnie, bo potem próbował otoczyć mnie całym ramieniem. Gostek cały wieczór kleił się do mnie, a ja nie należę do tych, co rzucają się na szyję, wtulają i „dziubkują”.

Podanie komuś dłoni w geście powitania czy pożegnania uważam za okazanie wielkiej poufałości. Zwykle zachowuję dystans w przestrzeni cielesnej.  (Z M. znaliśmy sie już bardzo długo zanim przełamaliśmy bariery i postanowiliśmy się potrzymać za ręce. Przytulenie się do niego uważam, za coś całkowicie normalnego, z nim mam taki kontakt osobowy, jak z nikim wcześniej. Nawet kiedyś myślałam, że może on jest właśnie dla mnie.) Z nowo poznanymi facetami nigdy się nie spoufalam nawet przy trzecim spotkaniu, choć oni pewnie zwykle wyobrażają sobie, że to jest już moment na coś więcej. Ja nie jestem kolekcjonerem doznań zmysłowych i nie szukam tzw. rozkoszy cielesnych. Uważam, że bliskość ciał może jedynie wynikać z bliskości osobowej, w przeciwnym bowiem przypadku nie będzie  w niej nic z prawdziwej przyjemności, a jedynie jakieś co najwyżej złudzenie lub niesmak.

Jakoś nie bardzo odpowiadało mi to przytulanie się J. Co innego na ulicy, mogę iść z facetem pod rękę, szczególnie wtedy gdy jest ślisko i mroźno. A już całkiem się zdumiałam gdy po odwiezieniu mnie chciał się ze mną całować na dobranoc jak chciałam wysiąść z jego auta. Ja śmierdząca piwem, czująca w ustach smak goryczki rozradowana koncertem i mile spędzonym wieczorem nie miałam na nic ochoty poza jak najszybszym znalezieniem się w domu, a w szczególności w łazience. Natomiast on pewnie myślał, że jestem pod wpływem procentów i łatwiej mnie rozbroi, albo że tylko czekam aby się przypiął w moje usta. Uważam, że przyjacielski całus w policzek to i tak wiele co ode mnie zyskał.

A teraz najważniejsze !

Jak już znalazłam się w swoim pokoju i wyciągałam tel. z torebki jakoś nie mogłam znaleźć w niej okularów. Przejrzałam ją bardzo dokładnie kilka razy sprawdzając wszystkie kieszonki i zakamarki, a nawet wyciągając każdą rzecz z osobna. Okularów nie było. Doskonale zaś pamiętam, jak je tam chowałam po tym jak już skończyłam czytać menu. Raczej mi z niej nie wypadły, ale zachodziłam w głowę czy mogłam je „zgubić” w knajpie, albo w jego samochodzie. Bardzo posmutniałam, że taki fajny wieczór przypłaciłam taką poważną stratą. I jak ja teraz będę czytać ? Nie minęło 5 minut mojego zamartwiania się gdy zadzwonił mój tel. To J. dzwonił z informacją, że ma moje okulary i żebym się nie martwiła bo odda mi jak się spotkamy. Pomyślałam, że jeśli nie wypadły mi gdy wychodziłam z jego samochodu (raczej wątpliwe), to skurczybyk musiał mi je zaiwanić z torebki gdy byłam w wc. Zabezpieczył sobie pretekst do kolejnego szybkiego spotkania. A to, że trzymał mnie za rękę poskutkowało tym, że rozregulował mi zegarek i po wyjściu z koncertu nawet nie wiedziałam jaka jest godzina. Teraz już wiem, że nawet zegarka trzeba pilnować.

Inny przykład:

Na gg z P.

Byliśmy przecież umówieni na pogawędkę.

Z początku nalegał, żebym mu podała swój nr telefonu, że niby nie musiałby klikać, a ma darmowe połączenia. Ja jednak jestem ostrożna z nr tel. Wystarczy że do mnie wydzwaniają różni przedstawiciele (nawet dziś pewna panienka chciała mi się wprosić na jutro do domu by przeprowadzić jakąś rewelacyjną prezentację).

Okazało się, że tak naprawdę to P. ma teraz już 50 lat, nie pije ani nie pali, jest wolny, ale po rozwodzie. Określił się, że ma średnią budowę ciała, bez brzucha, 170 cm wzrostu i krótkie włosy. Ma dwóch synów, którym nie musiał płacić alimentów bo pracują i mają więcej kasy niż on.  

Grzecznie wytłumaczyłam mu, że szukam partnera na resztę życia, sama nie mam tzw. „przeszłości”, żadnych byłych mężów czy dzieci i że zależy mi na mężczyźnie, który by był praktykującym katolikiem.

Nie odpuszczał, stwierdził, że nie szuka romansu, tylko stałego związku i że zna kawalerów, ale nie spotkał uczciwego, że w większości to pijacy i nieudacznicy (w tym wieku).

Dodał, że jest wierzący i że nie powinnam go przekreślać, gdy próbowałam mu uzmysłowić, że zależy mi na trwałym związku i dlatego dążę do oparcia się na mocnych fundamentach, czyli do sakramentu.

Zwierzył się, że w portalach randkowych trudno o uczciwego człowieka i sam też wielokrotnie się zawiódł, że liczył na to żeby mnie poznać i przestrzegał, że na takich portalach nie znajdę miłości.

To bardzo dziwne, bo właśnie na tlenie parę lat temu, dzięki temu że nie używałam swojego gg i mój nr dostał się komuś innemu (teraz mam nowy nr i już go używam) poznałam M. – oryginała do entej potęgi, na którego punkcie po pewnym czasie moje serce i mózg całkowicie sfiksowały.

P. poprosił mnie, żebym jego nr gg przekazała swojej samotnej koleżance szukającej bliskiej osoby.

Takich gostków jak on są tysiące, jeśli nie miliony.

A gdzie jest ten, którego ja szukam ???

„O Ty, którego miłuje dusza moja,

wskaż mi, gdzie pasiesz swe stada,

gdzie dajesz im spocząć w południe,

abym się nie błąkała

wśród stad twych towarzyszy.”

 

Czy istnieje w ogóle ten mój Oblubieniec, prócz tego Boskiego ?


A i tak wybrałam najbardziej łagodny z jej listów.

Mogę go tu przytoczyć, bo mam jej zgodę.

I, co najważniejsze, listy które wysyłała zajęły ponad 300 stron w Wordzie.

Czyżby materiał na poradnik ” Jak nie wyjść za mąż?”  🙂

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: