Próba porwania samolotu – z akt

Znalazłam je wreszcie, choć niekompletne.

KOPIA JAWNE

CZĘŚĆ PIERWSZA

Fragment moich pisemnych zeznań:

„Oświadczenie, 13 grudzień 1980

9 grudnia 1980 przyszli do mnie : M.K., P.P., T.K.  Powiedzieli mi, że zaplanowali wyjazd do Berlina Zachodniego uprowadzając samolot. Początkowo nie wierzyłam, a potem nie chciałam się zgodzić; miałam się zastanowić do jutra, ale wieczorem zdecydowałam się, ze jednak pojadę. Zapewniali mnie, żebym się nie bała, bo polecę nie z nimi, tylko jako pasażerka. Potem przyszedł do mnie M/M., kiedy się o tym dowiedział nie chciał się zgodzić., ale oni go przekonali. Na drugi dzień spotkaliśmy się i M.K. z P.P. opowiedzieli nam szczegóły. Mianowie M.K. i Tomek K. mieli wejść do kabiny pilotów i kazać im zmienić kurs, strasząc bronią oczywiście.  Broń ta miała służyć tylko do zastraszenia. P.P. miał pilnować pasażerów, a ja z M.M. ustaliliśmy, że polecimy jako pasażerowie, gdyż baliśmy się. Jednak M.K. nie godził się na to i ponieważ na lotnisku byliśmy już razem, nie mogliśmy się już wycofać. Dzisiaj wyszłam z domu z torbą. Wieczorem 9 grudnia 1980 roku napisałam w pamiętniku, że zdecydowałam się pojechać z nimi, chociaż ta decyzja przyszła mi z trudem.

Dzisiaj rano zapakowałam resztę rzeczy, wyszłam z domu. Spotkałam się z M.M i P.P. Pojechaliśmy coś zjeść do miasta. Byliśmy umówieni z M.K. i T.K. w kawiarni Literackiej.  Około godziny 11 spotkaliśmy się tam i M.K. powiedział, że ma pieniądze (nie wiem skąd) i że ma narzędzia, o które mu chodziło (nie wiem skąd). Następnie M.K. wysłał M.M. i P.P. prawdopodobnie po broń, mówiąc im gdzie i dając im pieniądze. Po dwóch godzinach wrócili prawdopodobnie z pistoletem.  Około godziny (zamazane) wyszliśmy stamtąd i pojechaliśmy taksówką do Balic na lotnisko. Chcieliśmy z M.M. udawać pasażerów, ale to było niemożliwe, gdyż weszliśmy wszyscy razem, bo M.K.  nie chciał się na to zgodzić. Następnie weszliśmy do samolotu. Kto i gdzie miał broń, nie wiem, ale prawdopodobnie oni mieli wszyscy, jak przenieśli to przez bramkę do wykrywacza też nie wiem, ale prawdopodobnie w kalce technicznej, bo wcześniej mówili, ze to jest sposób na przeniesienie tego.”

Ciąg dalszy nastąpi….;-)

POKWITOWANIE 13 stycznia 1981

Ja, niżej podpisana, Katarzyna Nowak (…) kwituję odbiór z KW MO w Krakowie następujących przedmiotów:

1. Książeczki walutowej

2. Kartki zeszytowej w kratkę z zapisem słów piosenki od słów „Wstęp do utworu”….” do słów….” w tej zgniłej zacofanej cywilizacji”

3. Karty pobytu stałego w hotelu „Morskie Oko” wystawionej na nazwisko (…)

4. Różnych zapisków na ośmiu kartkach papieru

5. Zeszytu formatu AP stanowiącego pamiętnik

6. Czterdziestu jeden różnych zdjęć fotograficznych

I JESZCZE:

” nie mam zastrzeżeń co do przeszukania”

NIE MOIM PISMEM

NOTATKA SŁUŻBOWA:

„W dniu 13 grudnia 1980 roku o godzinie 17.00 wykonując obowiązki służbowe na terenie portu lotniczego Balice zostałem powiadomiony przez Krzysztofa S. że w toalecie męskiej znajdującej się w poczekalni ogólnej dworca sprzątaczka obywatelka Maria B. ujawniła rewolwer. Udałem się na miejsce, gdzie na parapecie okna leżał wspomniany rewolwer zapakowany w biały pergamin. Broń ta oglodnołem nie dotykając jej i nie dokonując rozładowania. Zabezpieczenie papieru, w którym się znajdowała przekazałem ekspertowi kryminalistyki kpt. J.  Kpt J. dokonał przeładowania broni w budynku komisariatu, określając jej cechy, które zostały opisane w protokole oględnie i notatce urzędowej”.

Protokół oględzin sobie daruję;-)

NOTATKA URZĘDOWA

„W czasie kontroli szczegółowej bagażu oraz kontroli osobistej ob. Nowak (…)  nie ujawniłem niebezpiecznych przedmiotów natomiast ujawniłem podartą kartke papieru na której znajdowały się zapiski dot. usiłowania uprowadzenia samolotu PLL LOT do Berlina Zachodniego. Ob. Nowak posiadała również drugą kartkę papieru napisaną odręcznie o treści antypaństwowej”.

PROKURATURA WOJEWÓDZKA   20 listopada 1981

” Szanowni Państwo!

Opinia publiczna Krakowa i nie tylko, została zbulwersowana wiadomością, ze na krakowskim lotnisku w Balicach udaremniono próbę porwania samolotu przez grupę młodych ludzi. W grupie tej znajdowała się  córka p. D. Terakowskiej i to jest fakt.  Sprawę tę w jakiś dziwny sposób rozmydlono na amen.  Natomiast mnie tego rodzaju wypadki podaje się w szczegółach do wiadomości publicznej całego kraju z nazwiskami, zdjęciami i nawet wywiadami z rodzinami czy też wychowawcami. Próba czy zamiar w znaczeniu prawnym równa się czynowi i jednakowo takie przestępstwa sa ścigane. Udane porwania określa się potworną zbrodnią, żada się ciężkich kar, ekstradycji, a rodzinę obciąża się w jakimś stopniu odpowiedzialnością moralną. Cała ta sprawa p. Terakowskiej, jej córki i całego towarzystwa została w jakiś sposób zatuszowana. Pani terakowska, dziennikarka, piszaca z takim rozmachem w GK, Przekroju i jeszcze gdzieś tam, taka moralistka i naprawiaczka tego, co sama „współbudowała”  przez całe dziesięciolecia na łamach tych pism, milczy i nie stać ją na cywilną odwagę wypowiedzenia się na ten temat.  Sitwa? Znany nam sposób ukręcana łba niektórym sprawom?  No bo jak nazwać to : ” sprawa została umorzona przez prokuratora”.  My się pytamy – dlaczego? (…) Żądamy w sposób kategoryczny wyjaśnienia całej sprawy na łamach prasy, winnych pociągnąć do odpowiedzialności(….)”.

Kaśka T. Nowak samolotów już nie porywa

W wydanej w PRL w podziemiu książeczce pod tytułem 13 miesięcy i 13 dni «Gazety Krakowskiej» 1980–1981 próba porwania samolotu opisana jest jako prowokacja Służby Bezpieczeństwa – i tak zapewne było.

Oto fragment:

13 grudnia 1980 roku na pierwszej stronie „Gazety Krakowskiej” ukazuje się tajemnicza notatka:

„W porcie lotniczym Kraków Balice nie doszło do uprowadzenia polskiego samolotu”.

W informacji jest mowa o tym, że piątka szesnastolatków – licealistów próbowała porwać samolot relacji Kraków–Gdańsk i skierować go do Berlina Zachodniego. W analogicznej informacji w „Dzienniku Polskim” Adam Teneta surowo napomina rodziców tych dzieci, inteligentów znanych w Krakowie. Podobny ton przyjmuje ogólnopolska relacja w DTV realizowana przez Arkadiusza Pilarza. Wszędzie pojawia się uzupełnienie, że młodzi porywacze dysponowali granatem o zasięgu rażenia 200 metrów.Pod inicjałami szesnastoletniej Katarzyny N. kryje się córka Doroty Terakowskiej, pasierbica Macieja Szumowskiego. Przez miasto coraz głośniej, na różne sposoby, przetacza się słowo „prowokacja”, z nazwiskiem płk. Gołębiowskiego, szefa krakowskiej SB.

Jak wyglądały fakty? Piątka uczniów naprowadzona została na pomysł porwania samolotu przez 18-letniego, młodocianego agenta, R.A. Mając 16 lat, chłopiec ten ukradł samochód, a po nieudanej przejażdżce dachował. Od tego czasu – w zamian za zatuszowanie sprawy – zaczął współpracować z SB. To właśnie R.A. podpowiedział licealistom ideę porwania samolotu. On też wziął na siebie zdobycie „broni”. Traktując pomysł jako rodzaj niewykonalnej zabawy, każdy z nieletnich miał ambicję wytrwać w niej jak najdłużej, czekając, kto pierwszy rzuci hasło do wycofania się. Prowokatorom to wystarczyło. W misternym łańcuszku prowokacji zabrakło jednak paru ogniw. R.A. udał się z nieletnimi na lotnisko i oświadczył w ostatniej chwili, że się wycofuje. Później przyzna się kolegom, że do tej „akcji” zmusił go człowiek, którego nazwiska nigdy nie ujawni, bo się go boi: „On mógłby mnie zabić”. (…). Autorzy prowokacji nie przewidzieli jednak, iż w tym momencie licealiści, traktujący całą sprawę jako grę – kto dłużej wytrzyma – wyrzucą «broń» i natychmiast wykonają to, co zamierzali. Siądą do samolotu, by przelecieć się do Gdańska.

 Ale rozpędzona machina SB działa. Nie ma co czekać na próbę porwania, bo jej nie będzie. Trzeba więc zwinąć niedoszłych sprawców i upozorować czyn przestępczy. Specjalnie wezwano oddział saperów, aby rozbroił „granat”. W 10 godzin po złapaniu „przestępców” odbyła się huczna konferencja prasowa, tylko że nikt nie chciał jej prowadzić. Odmawia tego prokurator Z. Kubicki, oświadczając, że nie ma żadnych dowodów. Odmawia też Wydział Kryminalny KW MO, także twierdząc, iż nie można robić konferencji prasowej, gdy jeszcze nawet nie poznano szczegółów sprawy. Tylko szef komisariatu MO w Balicach ppor. T. oświadcza, co następuje:

  1. 1.      Miała miejsce próba porwania samolotu.
  2. 2.      Próbę uniemożliwiły siły MO i SB.

3. Młodzi porywacze dysponowali granatem o zasięgu rażenia 200 metrów.

Dziennikarzom puszcza się też kasetę z zeznaniami jedynej dziewczyny, 16-letniej Katarzyny N., zaczynającej się od słów: „Katarzyna Terakowska”. Kaseta z przesłuchaniem zawiera też zdanie, że dziewczyna porywała samolot, bo czuła się samotna, ponieważ mamusia robi karierę. Potem ta rzekomo poufna kaseta z przesłuchań zostaje dziwnym trafem przegrana w wielu egzemplarzach, a następnie kolportowana wśród działaczy partyjnych i solidarnościowych – w wielkich zakładach pracy – i «zaprzyjaźnionych» z redakcją osób. Dopiero wtedy dostaje sprawę prokurator. O dziwo, okazało się potem, że nawet Wydział Kryminalny KW MO był pełen niesmaku z powodu nieudolności prowokacji i zamiast zatrzeć, skrzętnie zgromadził wszelkie dowody. W krótkim czasie prokurator stwierdził, co następuje:

  1. 1.                      Nie było i nie miało być próby porwania samolotu, w związku z tym nie mogła ona być udaremniona przez MO i SB, bowiem młodzi uczniowie prowokowani przez starszego kolegę, natychmiast zrezygnowali sami z pomysłu.

 2. Nie było granatu o zasięgu rażenia 200 metrów, była tylko szkolna atrapa (…).

Prokurator sprawę umorzył. (…). Kaseta była zmanipulowana, chodziło w niej głównie o wmieszanie w sprawę nazwiska Doroty Terakowskiej. (…) jeszcze tego samego dnia M. Szumowski złożył na ręce Krystyna Dąbrowy, I sekretarza KK, rezygnację z funkcji naczelnego „Gazety Krakowskiej”. Czuł się odpowiedzialny za wychowanie Kasi. Nie wiedział nic o charakterze prowokacji – nie znał szczegółów.

 

Rezygnacji tej nie przyjęto, ponieważ robotnicy z Huty im. Lenina zagrozili masowym strajkiem.

Reklamy

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

2 responses to “Próba porwania samolotu – z akt

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: