Miałam dziwny sen

Od około tygodnia mam dziwne sny, jak zwykle w konwencji kolorowego filmu akcji, w którym wszystko dzieje się logicznie, sekwencja wynika z poprzedniej, jest początek, środek i koniec, zapożyczenia z innych minionych snów, u mnie to normalne.  Czasem te sny są tak ciekawe i przyjemnie, że po przebudzeniu wracam do nich i śpię dalej , wszystko jedno  do której, aż film się skończy. Ale tym razem to było wyjątkowo niemiłe. To było miasto Kraków tylko jak po jakimś kataklizmie. Aby przedostać się z jednej ulicy na druga, trzeba było pokonać ziejące przepaści, w których aż się kotłowała wrząca masa. Kilka osób na zawieszonych linach z gumy musiało skakać na nich tak, by jak najgłębiej się zarzucić, unikając jednak wrzącej czeluści by jak najwyżej się wspiąć, co groziło jak najniższym zapadnięciem, ryzykiem spalenia, czuło się jak się ściska gardło i zaraz człowiek się udusi no i było coraz goręcej. kiedy liny ciągnęły w górę dawało to lekki, bardzo krótki oddech, ale natychmiast spadało się w dół. nie było jednak innej metody. No, może tylko jedna: pozwolić ciału na bezwład i wtedy gardło się rozluźniało, ciało przestało być miażdżone w sprężarce i nagle pojawiał się chłodny powiew i lekkość. Nie wolno się było temu poddawać, choć kusiło.  Doświadczyłam tego parę razy i czułam, że choć przyjemne, to należy od tego ociekać.  W pewnym momencie zapytałam, może nie słownie, kogoś obok, czy też to czuje i czy jet to śmierć. Usłyszałam, ze tak.

Dziwne, prawda?

Było jeszcze wiele innych takich zamkniętych okręgów, z których ciężko było się uwolnić, czuć było grozę, ale to już zupełnie inna historia. Śmierć pojawiła się tylko w tym jednym obrazie, który trwał dość długo. Do teraz czuję te zmagania…Całkiem realistycznie, choć powoli odpływają jak obejrzany film, ale to uczucie pozostaje.

Pewnie można by to wytłumaczyć, ale nie wiem jak.

Jeszcze wrócę tu do tych snów. Ale nie do tych z tej serii, tylko z innej. Chociaz to ta sama seria, bo pewne elementy się nie zmieniają.

Ten sen jednak mnie zaskoczył, przez tę śmierć.

 

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: