Biografia Maćka Szumowskiego

1Wychowywał mnie od  drugiego roku życia, więc jak tylko zaczęłam mówić, nazywałam go Tatą.  Teraz w dziesięciolecie jego śmierci piszę jego biografię. Oto jej fragmenty:

Maciek na studiach prowadził skromny tryb życia, źle się odżywiał, dużo palił, mieszkał w totalnym bałaganie w akademiku. W tamtym czasie w DS “Żaczek” prężnie działał sąd koleżeński. Bywało, że wyrokiem sądu za istotne przewinienia student był z akademika usunięty. Otóż pewnego razu Maciek, jako przeciwnik czystości w pokoju, stanął przed obliczem powyższego sądu, któremu przewodniczył już wtedy asystent prawa, Gwidon Rysiak, zresztą kolega Maćka.
Na rozprawie zjawiło się co najmniej 300 studentów; stołówka była zapchana do ostatniego miejsca. Po mowie oskarżyciela, sędzia oddał głos Maćkowi. Był lekko zdenerwowany, głos mu drżał. Po kilku minutach ruszył z kopyta.
– Cóż to była za obrończa mowa! Zarzuty i argumenty oskarżyciela skruszone zostały w proch, tonąc co chwila w gromkim śmiechu obecnych. Maciej, z aktorską gestykulacją, rozwijał konsekwentnie tezę, że człowiek o duszy i sercu artysty, za jakiego się uważa, ma prawo zachować swój indywidualizm, ergo nie zniżać się do niskich zajęć, kosztem deprecjonowania wartości wyższych. Jak można oskarżać człowieka tylko za to – perorował z emfazą, że jego brudne skarpetki leżą na stole obok konserwy turystycznej, tym bardziej, że nie wiadomo, czy to są moje dolne okrycia płaskostopia, czy też mojego kolegi, który względem porządku w pokoju ma identyczne, co i ja, poglądy – wspomina Stefan Maciejewski.
Zapadł wyrok uniewinniający…  (…)

– Poznałem Maćka w „Żaczku”, gdzie od pierwszego wejrzenia doszedłem do wniosku, że studiowanie to nie jest jego hobby. On mi zresztą kiedyś powiedział, że dla niego uniwersytetem jest życie – wspomina Jan Pieszczachowicz – Maciek z Leszkiem Aleksandrem Moczulskim zagięli na mnie parol jak pojawiła się możliwość zaistnienia „Studenta”. Miałem wtedy stypendium doktoranckie i zajęcia ze studentami na polonistyce. A oni mnie dosłownie oblegali. Ponieważ moja pierwsza praca po studiach była w Wydawnictwie Literackim, więc ja jeden potrafiłem zrobić korektę i adjustację tekstu. Wreszcie mnie przekonali i pracowałem kilka lat. Maciek na samym początku brał udział w redagowaniu pisma, później już nie, rzadko też pisał, kiedy przerzucił się na telewizję. Ale na początku był bardzo aktywny.
– Marzyliśmy o wydawaniu pisma młodej inteligencji, podobnej do „Po prostu”, które zostało rozwiązane, jako pismo zbuntowane, przeciwne władzy. To właśnie władza wymyśliła nazwę „Student”, bo chciała by to było pismo środowiskowe, na co myśmy się nie zgadzali – mówi Edward Chudziński.
Jak wreszcie udało się załatwić i zdobyć wszystkie zgody na założenie „Studenta”, to pierwszy numer ukazał się w 1967 roku na rocznicę rewolucji październikowej, z czego zespół nie był zadowolony, bo to trochę była agitka. Numery rozdawało się w klubach i w akademikach.
W drugiej połowie lat 60-tych przez USA i państwa europejskie przetoczyła się fala studenckiej rewolucji skierowanej przeciwko władzy. “Student” te wydarzenia relacjonował i omawiał, – co mu zyskiwało czytelników.
Jak przyszedł marzec 68 roku, wyszedł numer, który był dosłownie rozchwytywany.
– Najczęściej cytowanym tekstem w polskiej prasie 1968 roku był artykuł” pt. „Gorzka lekcja”, który napisaliśmy w kilka osób, w nocy w mieszkaniu Stefana Maciejewskiego w Bronowicach – mówi Edward Chudziński.
Był to tekst kontrowersyjny dla wszystkich: dla władzy, bo się udało wygrać z cenzurą, która go przepuściła i dla studentów, bo nie aprobował w pełni wszystkich wydarzeń. Ale studenci skandujący: „prasa kłamie” nie chcieli rozmawiać z żadnym dziennikarzem – poza Maćkiem.
“Student” był jedynym pismem w Polsce, który dał szczegółową relację z tych wydarzeń w Krakowie..
– Cenzura szalała, ten numer o wydarzeniach marcowych był rozchwytywany i przez cenzurę i przez partię – opowiada Jan Pieszczachowicz – Namówiliśmy do obrony studentów na łamach najwybitniejsze tuzy ówczesnej humanistyki: Kazimierza Wykę, Michała Hałasińskiego, Tadeusza Kotarbińskiego, Wszyscy napisali w obronie studentów i wszystkie artykuły, włącznie z Kotarbińskim, któremu się wcześniej w pas kłaniali, zostały pocięte przez cenzurę. Wyce wycięli około jednej trzeciej artykułu. Zostałem wezwany na czerwony partyjny dywanik i powiedziałem: „Panowie dajcie spokój, nie powinno się najwybitniejszych obywateli tego kraju cenzurować.. Odpowiedzieli: „To dla dobra kraju”. Ten numer był potem wykradany z bibliotek.
Nie mógł kolejny numer „Studenta” nie wyjść, bo to byłby skandal. Wobec tego Jan Pieszczachowicz siedział cięgiem w redakcji, koledzy wyjmowali z zapasów artykuły, goniec – nawet w środku nocy – biegł do urzędu cenzury i za chwilę wracał: artykuł zdjęty. W końcu Pieszczachowicz poszedł na całość, i jak przed wojną w poprzek pustej strony puścił napis pogrubioną czcionką: „Uczymy się w swojej socjalistycznej ojczyźnie”, czego cenzura nie mogła już zdjąć. Dodał do tego rycinę jelenia na rykowisku. Przed wojną, kiedy cenzura coś zdejmowała, to numer ukazywał się z pustym, białym miejscem. To była tradycja przedwojennej prasy.

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: