Leczenie z uzależnienia

Spędziłam sześc tygodni w prywatnym ośrodku terapii uzależnień, gdzie leczyłam się z uzależnienia od benzodiazepin. Teraz nie biorę leków i świetnie śpię, piję tylko zioło zwane męczennicą. Postanowiłam napisać o uzależnieniu.

KAROLINA(Y)

– Znowu ruszasz łokciem tak by wyszło pięć razy! – Złości się Karolina Jeden- znowu sprawdzałaś, czy na rejestracjach mijanych samochodów jest liczba pięć!
– Nie panuję nad tym – broni się Karolina Dwa.
– Nieprawda! Gdybyś chciała to byś mogła, przeszkadza mi to w myśleniu!
– Naprawdę nie mogę, to się samo dzieje.
– Bzdura! Sama tym sterujesz tak samo jak pochłaniasz wielkie ilości psychotropów na sen, a mogłabyś zasnąć bez nich!
– Nie, to ty mogłabyś zasnąć bez nich, a nie ja.
– I w kółko do mnie gadasz w myślach, już prawie ruszasz ustami, ale wstyd! Męczysz mnie – mówi Karolina Jeden.
– Spróbuję z tym powalczyć – odpowiada Karolina Dwa.
– Akurat! Beze mnie nie dasz rady!
– Wiem, dlatego mówię do ciebie.
-, Ale potrzebuję wreszcie jakoś schudnąć – mamrocze Karolina Dwa.
– Znowu pomyślałaś to tak, by wyszło pięć!
– Nie wytrzymam kiedyś. Jedna z nas musi się zamknąć.
– Nudzą mnie już te twoje stany lękowe – denerwuje się Karolina Jeden.
– Ty też je masz, bliźniaczko.
– Nie mam! Nie jestem ani twoją bliźniaczką ani twoim klonem. Stworzyłaś we mnie małego potworka, który przeszkadza mi żyć.
– Jesteś bierna przecież – powiedziała Karolina Dwa.
– Hahaaa, użyłaś dwóch słów po sześć liter, co nie zwiastuje niczego dobrego w twoim chorym umyśle. I nie jestem bierna.
– Nienawidzę Cię
– Wzajemnie moja droga.
– Jezu, chyba jestem pierdolnięta – pomyślała Karolina Dwa.
– Hahaaa, jednak nigdy nie pozwolę Ci odejść, bawisz mnie. Tylko znowu piłaś! Jesteś nawalona. To mi się nie podoba, bo wpływa tez na mnie, masz wytrzeźwieć i wziąć za siebie! I szukaj pracy, do cholery!
– Nie krzycz, głowa mnie boli.
Karolina (y) od ponad pół roku nie miała pracy, szukała po ogłoszeniach, zarejestrowała się na kilku portalach, niestety przychodziły oferty tylko z call center lub „kierowca autobusu”, choć wyraźnie zaznaczyła, że nie ma prawa jazdy. Pisanie do gazet nagle się skończyło, odpowiedź była jedna: „nie przyjmujemy tekstów z zewnątrz,” a portale proponowały wolontariat. Prowadziła jeszcze prywatne warsztaty pisania, ale zgłosiła się tylko jedna osoba i właśnie kończyły pracę. Kryzys chyba dotknął wszystkich. Poza hydraulikami, myślała gorzko.
Od lat cierpiała na bezsenność, musiała brać psychotropy a, wizyty u lekarza kosztowały, leki także. Aby pracować, musiała być wyspana! Spała, ale po lekach. Tylko i wyłącznie. Karolinie Jeden się to nie podobało, ale trudno! I tak zrobiła postępy, choć natręctwa i tiki nerwowe to chyba jedno i to samo. Ale przynajmniej od dawna zachowywała abstynencję. No, raz jej się zdarzyło, ale wtedy wylądowała na krzaku i więcej tego nie powtórzy, nie mogła się podnieść, pomógł jej jakiś obcy facet z psem i dzięki niemu dotarła do domu. Miała przyjaciół – Gośkę, Kaśkę, Ewę i Tomka, – ale nie mogła zwalać na nich swoich problemów. Na natręctwa są leki, ale Karolina(y) już nie mogła patrzeć na tabletki a co dopiero zażywać kolejne.
– Proszę brać dwie asentry dziennie, to pomoże – doradziła pani psychiatra, która za wizytę brała sto pięćdziesiąt złotych, a opakowanie asentry kosztowało trzydzieści.
Znajomi! Miała ich sporo, wielu wśród znanych ludzi, ludzi na stanowiskach, ale oni jakby nie byli zainteresowani pomocą, choćby w znalezieniu pracy. Inna sprawa, że Karolina(y) ich nie prosiła, wiedziała, jaka będzie odpowiedź, no i wstydziła się. W dorobku miała cztery napisane książki, na umowę o dzieło, czyli bez etatu i bez ubezpieczenia zdrowotnego. Tylko pisanie nadawało sens jej życiu. Do pracy, takiej zwykłej, bała się iść, bo nigdy nie pracowała poza redakcjami, ale tam czas nie był „0d – do”.
Teraz liże lekko palec, dmucha w niego i ociera o spodnie. Kolejny tik czy natręctwo. Karolina Jeden chwilowo milczy, ale gotuje się w sobie.
Nie ma stałego mężczyzny, a raczej ma, ale to jest dość dziwny układ. No to ma czy nie ma? Oto jest pytanie. Nic chyba w jej życiu nie jest normalne, poukładane, sama postanowiła kiedyś, że nie przystosuje sie do społeczeństwa, bo ono jej się nie podoba z tą swoja hipokryzja. No to nie może teraz narzekać.
Nigdy nie idź za stadem, powtarzała jej matka, pamiętaj! W stadzie jest może bezpiecznie, ale duszno!” No i posłuchała. Jej matka miała rację, więc Karolina(y) żyła swoim indywidualnym życiem, za co jedni ją uwielbiali, a inni nie znosili. Tych drugich było więcej. „Za to jest cena”, przypominały jej się słowa matki. Ale nie potrzebowała uwielbienia tłumów, choć marzyła o sławie i pieniądzach. Ale czy tylko ona? Ona jedynie przyznawała się do tego.

Dziś znalazła ogłoszenie, sieć sklepów z używaną odzieżą poszukiwała sprzedawców, zgłosi się! Tylko na kasie fiskalnej się nie zna, ale spróbuje, może ja poduczą. Do tego chyba się nadawała.
– Ty się do niczego nie nadajesz poza pisaniem i siedzeniem przy komputerze – zaśmiała się Karolina Jeden – Ciekawe, co zrobisz, jak ci się skończą tabletki i nie będziesz mogła wstać do takiej pracy?
– Pojdę do lekarza, mam ich trzech – odpowiedziała wściekła Karolina Dwa.
– W tym dwóch płatnych, a ten znajomy tak szybko cię nie przyjmie, bo za dużo zażywasz, moja droga.
– Pójdę i spróbuję!
– Wyrzucą cię po tygodniu, założę się – stwierdziła Karolina Jeden.
– A zakładaj się, z kim chcesz!
– Zakładam się z tobą, tylko z tobą. I wygram. Potrafisz tylko siedzieć, pisać i prosić się tego twojego faceta o datki na życie, bo z pisania nie umiesz wyżyć.
– Zgłosiłam się na rozmowę rekrutacyjną do call center – wyjęczała Karolina Dwa.
– Nie przejdziesz jej pozytywnie, nie ma szans. Jesteś antylogiczna, nie odpowiesz prawidłowo na pytania. Wiesz, co to jest outsourcing?
– Nie.
– No widzisz, nie masz szans!. Poza tym bez tabletek zaśpisz do pracy, znam cię.
– Wcale mnie nie znasz, jesteś móją drugą ja i cos tam kumasz, ale same złe rzeczy, nie doceniasz mnie, nie dopingujesz, nie mobilizujesz….
-, Bo nie po to istnieję.
– Zamknij się, choć na chwilę!
Karolina(y) nie wierzyła w tę drugą, ale ona była i rozmawiała z nią. Czasem jej słuchała i milczała, ale wciąż jednak była obecna. Na pewno nie miała rozdwojenia jaźni. Po prostu ta druga namawiała ją do złych rzeczy a ta pierwsza próbowała z tym wałczyć. Pojawiła się wraz z natręctwami i bezsennością. Karolina(y) nie mogła spać mimo wielkiego zmęczenia fizycznego i wtedy ona się odezwała, no i już została.
Nie no, w szmateksie nie będę pracowała, w call center tez nie, pomyślała Karolina Dwa i natychmiast odezwała się Karolina Jeden:
– Wiedziałam!
– To po prostu nie dla nie, poszukam jeszcze pracy zgodnej z moim zawodem
– To ty masz jakiś zawód?
– Jestem pisarką, zapomniałaś?
– A poza tym? – Spytała Karolina Jeden i Karolina Dwa nie miała na to odpowiedzi.
– ś,ć,ć,ć,c,ć!!! – Stwierdziła Karolina Dwa.
– Znowu to robisz!
– Tak, a co?
– To twoje ci…
– Tak, dużo ci, ci, ci ci, ci ,ci ćś, ćś, ćś, ci, ci! Ale masz rację, do pracy się nie nadaję, poza pisaniem.
– Wiedziałam! – Zawołała triumfalnie Karolina Jeden.
– Numery, numery telefonów, wszystkie znam – mówi Karolina Dwa.
– Książka telefoniczna, hehe, nienawidzę cię.
Karolina Dwa znała wszystkie numery telefonów, ale starała się ich nie pamiętać. Wpisywała w komórkę i zapominała. Technika ją ratowała.
Dzięki technice robiła listę zakupów w komputerze i drukowała. Dzięki technice zapisywała wszystko w plikach tekstowych, a nie na żółtych karteczkach. Dzięki technice miała już pismo lekarskie, nie do odczytania i trochę głupiała. Liczyła tylko dzięki kalkulatorowi online.
Karolina(y) mieszkała w Krakowie, od urodzenia i nigdy nie zamierzała zmienić tego miasta, choć gdyby mieszkała w Warszawie miałaby na pewno prace. Może w jednym z czasopism? Ale Kraków z wąskimi uliczkami był dla niej idealny. Nie trzeba było posiadać samochodu, wszędzie można było dojść pieszo, przynajmniej w obrębie Starego Miasta, a tego Karolina(y) nie opuszczała. Nie jeździła do odległych osiedlach, bo i po co?
Całe jej życie skupione było wokół centrum, Rynku i Kazimierza. Nawet bardziej wokół tego drugiego. Tam miała przyjaciół. Zwłaszcza jedną przyjaciółkę, już od studiów, chyba najlepszą, Gośkę. Starała się spędzać z nią jak najwięcej czasu. Ale też nie mogła jej przeszkadzać, bo przyjaciółka, w przeciwieństwie do niej, pracowała.

About katarzynatnowak

Moje książki: " Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej" (Wydawnictwo Literackie, 2005); "Kobieta w wynajętych pokojach" (WL 2007); 'Kasika Mowka" (WL 2010). Jestem pisarką i dziennikarką. Motto: "Przelanie na papier tego co w sobie najlepsze i co najgorsze, bo wtedy odkrywamy nagle, co w nas tkwi, a o czym być może nie wiedzieliśmy. Stąd każda powieść jest specyficzną autobiografią pisarza. Jego radości, ale i jego demonów." M.V. Llosa. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest katarzynatnowak

2 responses to “Leczenie z uzależnienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: