Tag Archives: długi weekend

Długi weekend był stanowczo za długi

Wytrąca z równowagi, zwłaszcza jak się nie pracuje na etacie i nie wykorzystuje wolnych dni na wyjazd za miasto.

Tak jakby codziennie była niedziela.

Centrum unikałam:

Majówka w Krakowie: defilada i pokaz sprzętu wojskowego, Lekcja Śpiewania „Majowa Jutrzenka”, spotkanie mieszkańców różnych narodowości, impreza „Bezpieczna Majówka”, koncert pod oknem papieskim, marsz z flagami.
A to tylko niektóre..

Wybrałam się na spacer, przytargałam gałąź

przedzierałam się przez krzaki,  wylądowałam na ogródkach działkowych, widziałam dziwne dekoracje typu sztuczny pies i sztuczny kot naturalnej wielkości i jeszcze sztuczne grzybki plus jakaś postać dziwnie nasuwająca skojarzenia z praktykami czarnej magii .

Gwałtowne zmiany pogody ominęły Kraków, ulewa i ochłodzenie dotarły dopiero w niedzielę, ale nabawiłam się tylko bólu głowy i ogólnego chaosu.

Zabieram się zatem do porządkowania plików, tekstów i przede wszystkim do przygotowania e-booka, który zamierzam wydać.

Chciałam zrobić mini ogródek na tarasie, ale po przeczytaniu tej porady, jakoś się zniechęciłam:

” Pracę ułatwi piła tarczowa, taśma szlifierska, ołówek, klej do drewna, pistolet do klejenia Glue Gun 930 i odpowiednie wielofunkcyjne narzędzia (np. Dremel 3000, Dremel Versatip z końcówką do wypalania w drewnie, Dremel Trio z frezem).” 🙂

O matko! Jutro Kraków rozpoczyna świętowanie Euro;-(  „Maskotki, flagi, spotkania z zawodnikami” , puchar jak święty Graal…o nie !

Reklamy

I znowu!

Długie weekendy to nasza specjalność. Przy okazji zawsze, ale to zawsze zapominam o nich w najważniejszym momencie, czyli przed.

Zapasów nie robię, w końcu to nie wojna. Potem okazuje się się, że wszystko w okolicy zamknięte, hula zimny wiatr, a ja nie mam papieru toaletowego, w lodówce są dwa pomidory (przynajmniej tyle), a na następny dzień sobota, czyli wszystko otwarte , ale do 16. Tak przynajmniej jest w mojej okolicy (dzielnicy) , poza wieczną stacja benzynową, na której wszystko kosztuje trzy razy drożej. Jakoś w sobotę przebiję się do jedynego nocnego sklepu, w którym   jest tylko okienko otwarte, chyba że wreszcie budzik zadziała i zdążę do sklepiku. W nim nota bene tez horrendalnie drogo.  Chyba, że kochana Pani Jasia będzie jak zwykle na posterunku.  W jej sklepiku można wszystko (niemal) kupić  i to za grosze lub „na zeszyt”.  Pani Jasia kocha ten swój sklepik, choć przeklina i odgraża się, że wyjedzie za granicę. Potrafi sprzedać jedno jajko i jedną rolkę papieru (tak a propos), jeśli trzeba albo 1/4 kostki masła.  W tym jej przewaga nad supermarketami i innymi sklepikami, gdzie  trzeba od razu po 10 jaj na ten przykład.  A co, jak mi tyle niepotrzebne?

Przed Świętami to nawet nie chce myśleć, co się będzie działo. Kolejki i znów pełne koszyki jakby wojna miała wybuchnąć, a to ledwie 2 dni… Czy to jest normalne?:-)

Pamiętam, że przed Sylwestrem stałam w dzikiej kolejce a chciałam tylko wodę? I  w tej kolejce nie stali bynajmniej weterani wojenni.

 

A na Facebook:


Długie weekendy

Wkurzają mnie te długie weekendy. Nie pracuję ” od – do”, ale mimo wszystko jest w nich coś denerwującego, jeśli nie można ich wykorzystać np. na wyjazd za miasto.  Życie jakby zamiera, dziwnie jest. Jeszcze Zaduszki a potem od razu Targi Książki.  Zaduszki kiedyś bardzo lubiłam.  Zwykle w ten dzień z rodzicami szliśmy, po cmentarzu, do restauracji na wiele godzin.  To była jedna z nielicznych okazji, by się spotkać  (siostra przyjeżdżała z Warszawy) i nagadać do woli.  Więc tym bardziej jakoś nie lubię teraz. Choć same Rakowice są przepiękne. Ale najlepiej wczesną jesienią lub wiosną, kiedy prawie nikogo nie ma.

Nawet koty cały czas śpią! A co je obchodzi długi weekend? Może atmosfera im się udziela?

1,111652,9840023,9_powodow__dla_ktorych_dlugie_weekendy_sa_do_kitu.html

Cytuję z linku  ( Widelec.pl) :

Trwają kolejne zawody w ulubionym sporcie Polaków, czyli długim weekendowaniu. Ponieważ jesteśmy wśród tych osób, które musiały dziś przyjść do pracy, pozwoliliśmy sobie wylać garść dość oczywistych żalów. Bo jak się zastanowić to po co nam długi weekend, skoro tak naprawdę ich nie lubimy.

1. Długie weekendy wiążą się zazwyczaj z faktem, że któryś z zaliczanych do nich dni okazuje się dniem, w którym pozamykane są wszystkie sklepy. Tak się jakoś zawsze składa, że uświadamiamy to sobie dopiero wtedy gdy otwierając rano lodówkę znajdujemy w niej tylko pół pasztetu, zgniłego pomidora i resztki wody po ogórkach kiszonych. Ta resztka wody po ogórkach kiszonych to w pewnych kręgach długoweekendowa wersja luksusu.

2. Jest prawie pewne, że pogoda w długi weekend będzie do bani.

3. A propos bani – długie weekendy zazwyczaj kończą (i zaczynają się) na niej. Po-długo-weekendowe kace widoczne są z kosmosu.

4. Jest też prawie pewne, że w długi weekend przyplącze się do Was dość szybko jakieś choróbsko, które skutecznie zniweluje teoretyczne radości obiecywane przez resztę wolnych dni. Bardzo możliwe, że powodem będzie kac-gigant.

5. Aby mieć prawdziwie długi weekend, zazwyczaj trzeba załatwić sobie urlop w odpowiednim momencie. Niestety w ten plan wtajemniczeni są wszyscy z naszego miejsca pracy, co doprowadza do sytuacji, w której ktoś musi z urlopu zrezygnować. Zgadnijcie kto.

6. Najbardziej wkurzający sąsiedzi też mają długi weekend, przez co jesteśmy skazani na zwiększoną dawkę kłótni, polskiego hip hopu lub nauki gry na basie dobiegających zza ściany.

7. Korki. Od prób wyjechania z miasta na początku długiego weekendu, albo powrotu na jego zakończenie jest gorsza chyba tylko zombie apokalipsa odbywająca się tuż po tym jak po raz kolejny zdrożał cukier.

8. Plany na długi weekend mają wiele wspólnego z planami wakacyjnymi – zazwyczaj spalają na panewce, a weekend kończy się wyścigiem na gniciu przed telewizorem, które wprawiłoby w zakłopotanie nawet wspomnianego wcześniej samotnego pomidora w naszej lodówce.

9. Co gorsza – w telewizji jak zwykle nic nie ma.

🙂


%d blogerów lubi to: