Tag Archives: herbata

Ambiwalencja

Dziwne. Chce mi się spać i jednocześnie nie chce mi się. Mam ochotę zacząć pisać artykuł, ale w połowie mi się odechciewa. Mam chęć, by posprzątać, ale przecież to bez sensu bo po pierwsze jest już niemal druga w nocy ( to akurat nie przeszkadza) a po drugie nie ma czego sprzątać.  ewentualnie mogłabym okna umyć po ciemku 🙂

Kot też wariuje. Idzie za mną do łóżka, ale wyłazi kiedy i ja wstaję. Gaszę światła, kładę się, wstaję, zapalam i znów siadam do komputera, mimo że już ledwo widzę na oczy. Kot domaga się, by wypuścić go do ogrodu.

Czuję się senna i energiczna jednocześnie.

Mam ochotę na rozmowę, ale nie wiem z kim ani o czym.

Właśnie ugotowałam makaron z kurkami, którego i tak teraz nie zjem, bo nie jestem głodna.

Powieści nie będę pisała, bo piszę ją w laptopie, a nie w stacjonarnym, przy którym właśnie siedzę.

A nie chce mi się siedzieć teraz z laptopem.

Czy to nie idiotyczne? W każdym razie uciążliwe.

Oczywiście palę papierosa.  Piję herbatę. Kot  szturcha mnie łapą. Też nie wie, czego chce tej nocy.


Baaardzo lubię…

Zwłaszcza z kimś ciepłym,  niekoniecznie gadatliwym, posłuchać. Przy ciepłej herbacie lub dobrym winie.  Rozmowa mile widziana , ale niekonieczna.

Czasem wystarczą gesty.  I milczenie. I uśmiech.  Spojrzenie. Wspólne.  Więź.  Bez słów. 😉

Za dużo?


Niebezpiecznie zbliża się dzień

A ja mam tekst oddać i nie ma zmiłuj się. Znów się zasiedziałam;-(

Chwila snu, dobra kawa i piszę!

A jak ktoś w pobliżu, to poproszę  o ciut dopingu,  dwie łyżki mleka, dwie łyżeczki kawy (bo się kończy), krople do oczu i miłe słowo;-)

W zamian podzielę się fajnymi skarpetkami.

Hmmm? Może być?

Tylko błagam, nie przed  10-ą. 😉

a skarpety moje ukochane rozmaite i w różnych kolorach to

„dowód na ubiór kompletny”

jak powiedziała moja przyjaciółkaAnna Klejzerowicz

no to czas na kawkę i śniadanie;-) odkurzanie, pranie, wycieranie kurzu, mycie włosów, kąpiel, facebook, maile, czytanie gazet…;-)) i

artykuł na JUŻ;-)

Jak ktoś ma serce i odwagę to niech przybywa z odsieczą;-)

A jak sama napisałam w „Kobiecie w wynajętych pokojach” o nocy, o czasie, gdy noc przechodzi w świt:

” „To pora ciszy, w której uwalnia się bełkot i prawda. Gdy wstanie dzień, wyda Ci się rojeniem, bzdurą, której będziesz się wstydziła, bo znów wciągnie Cię dzień dobry i miłego dnia, do widzenia i co słychać, uporządkowane zdania (…), wyważone zdania, którymi komunikujesz się z ludźmi. W bełkocie jesteś wolna. Dlatego się go wstydzisz. Prawie czujesz, co jest ważne. Teraz, w porze-nieporze. Czai się tuż za rogiem, tuż obok, prawie to masz. Ale zaraz wstanie dzień i znów nic nie będziesz wiedziała. Ważne staną się substytuty, atrapy (…) aż do chwili, gdy hałas ucichnie.”


%d blogerów lubi to: