Tag Archives: jesień

Zazdroszczę

Rysia z łowem leśnym:

Czyli  pisarka Maria Ulatowska

sosnowyblog.blogspot.com

Eh, kocham zbieranie grzybów, potem jedzenie świeżych i duszenie i suszenie i ten zapach w całym domu! A pola kurkowe? To dopiero odkrycie. Coraz mniej ich przez tzw. zawodowych grzybiarzy a może jest jeszcze inny powód? Choć, jak zna się miejsca, to grzyby też znaleźć można a i rybę złowić. Wędkarze mają tak zwane swoje „terytoria”, czasem się podzielą takim miejscem. Raków niemal nie ma…. A ja pamiętam, jak z całą rodziną – nocą –  w Karwicy w Puszczy Piskiej jeździliśmy nad małe jeziorko pełne raków i do rana niemal siedzieliśmy w wielkiej kuchni w leśniczówce Pani Lusi, jedząc i rozmawiając.  (niedaleko słynnego „Prania”).

Dziś jak zobaczę dwa raki na krzyż w jeziorze, to znaczy że ponoć jest czyste (mimo, że dawno wykupione i pełno siatek założonych a miejscowi, jak to mówią „prądem biją”).  Leśniczówka w Karwicy była w samym środku Piskiej, na grzyby jechało się na Niedźwiedzi Róg, gdzie w biały dzień trzeba było z latarkami wchodzić..  Ale ile grzybów!  Niedźwiedź też był, stąd nazwa.

Zbiory  grzybów zawsze były udane.  Już dawno nie byłam w Karwicy, leśniczówki też już nie ma. Potem w Gutach sąsiad powiedział nam, gdzie nie docierają zawodowi zbieracze i gdzie są grzyby. Eh, spokojnie do Wigilii zostawało.  Nocami też łowiliśmy węgorze. Zwykle polegało to na zawiązaniu na nitce od wędki specjalnego dzwoneczka i też cała noc w lesie spędzona na rozmowach. Jak zadzwonił, oznaczało, że ryba jest:-)

A na Mazurach, zwłaszcza w  puszczy żartów nocą nie ma, jest naprawdę ciemno.  Miałam naście lat, jak rodzice zabierali mnie na połów, a potem okropnie się bałam tych węgorzy:-)   A okonie? Pełnie ości, ale jakie pyszne.. Dziś to w budkach się kupuje,  a ryby samolotami latają do nas. Grzyby też na targu tylko widuję, a szkoda bo to żadne łowienie…

A borówki? Wielkie na małych krzaczkach. Nasz dog je bardzo delikatnie objadał.  Piękne czasy.  Chyba do dziś tak jest, tylko trza być „leśnym ludziem”?


Ależ lato tej jesieni…

Zwłaszcza w Krakowie  upały, aż marzy się o wakacjach, a przecież już minęły. W tym roku nigdzie nie wyjechałam, więc ciągnie mnie w góry albo nad morze? Pięknie musi być.  Nie wspominając już o Mazurach. Ależ tam są kolory teraz! No i dostęp do netu utrudniony, co akurat dobrze się składa na odpoczynek, choć człowiek myśli: ” Ale mam zawaloną pocztę!” To jednak nałóg. W domu też powinno się mieć dwa komputery, jeden z dostępem do netu, a drugi bez, bo jednak ciągnie, by sprawdzić listy, zajrzeć na Facebook, przeczytać newsy i ulubione blogi znajomych.  Pamiętam czasy bez netu a nawet bez komputera, tylko z maszyną do pisania. W redakcjach był taki huk (od maszyn), ze do dziś głośno mówię, bo pewno lekko ogłuchłam w tym wzajemnym pisaniu i przekrzykiwaniu się.  Za to jak pojawił się wreszcie net to wsiąkłam, bo niesamowite było poznawanie ludzi niezależnie od dzielącej nas odległości. Dziś to niemal norma, ale dla mnie wciąż bywa zaskakująca.

Wkurza mnie tylko czas poświęcany na usuwanie spamu. Choć on nie tylko w necie istnieje.

Takie mnie banalne myśli naszły tej jesieni…

P.S. Co do dylematu, o którym pisałam, to  stawiam na „Zaginionego”.  Komedia jeszcze poczeka.


Wybieram się na łowy jesienne

Czyli oczywiście kasztany! Na Plantach ich mnóstwo. Zwykle wystarczy mi jeden, który nosze w torebce przez rok, jak nie dłużej, ale taki koszyk pełen kasztanów mi się marzy….

( I kotu, miałby co turlać o świcie!)

Czyli Panie, jesień pełną gębą?

Moja ulubiona pora roku….tak jak wiosna.

A niestety w naszym kraju to pory zanikające.

P.S. 100 tytułów, które według BBC, trzeba znać:  ( z deka bez sensu takie listy)

Wybrali najgorszą ( i najbardziej znaną) powieść McEwana (czytałam wszystkie i uwielbiam  cieniutkie acz treściwe „Ukojenie”)

i gdzie „Szara wilczyca”??? Zamiast ” Życie Pi” .

Bardzo mi się podoba Tołstoj w wykonaniu „Leo”;-))

To jakby powiedzieć w stylu amerykańskim: ” Hello Leo,  po coś wymyślił tego Raskolnikowa?”

100-tytulow-bbc-lista-ksiazek-ktore-trzeba-przeczytac.html


Kolejna lista, tym razem z Francji, ale ciekawsza ( po cholerę te listy?)
Przypomniało mi się,  jak wysłano pytanie do 10 najbardziej znanych pisarzy na świecie  jaka książka jest (będzie) najważniejsza? Wszyscy odpowiedzieli niemal identycznie: ” Don Kichot” .
No ale co z tego? Każdy sam wybiera to, co jest dla niego najważniejsze…..
  • Agnieszka Turzynieckaja znam ludzi, którzy traktują takie listy jako miarę własnej inteligencji :)))

    2 minut(y) temu · Nie lubię · 1 osoba
  • Agnieszka Turzynieckakażda jest zupełnie inna, a znalazłam w necie kilkadziesiąt takich list.

    około minuty temu · Lubię to!
  • Romuald PawlakTo tylko kompleksy 🙂

    około minuty temu · Lubię to!
  • Romuald PawlakI w dodatku każda kultura produkuje swoich własnych geniuszy 🙂
  • kilka sekund temu · Lubię to!
Napisz komentarz…ZZ

%d blogerów lubi to: