Tag Archives: kot

Kocio w szponach znajomych:-)

100_1615100_1631100_1637100_1641100_1618

Truman jednak potrzebował malucha, od razu go zaakceptował. Na pewno tęsknił za Czuczem.  Zajmuje się Kociem, więc nie jestem wcale uziemiona w domu ze strachu, że małemu coś się stanie.

Co najwyżej pojadę nieco później do Gdyni, bo  już się stęskniłam za morzem i moją przyjaciółką.

To interesujące jak losy ludzi dziwnie się splatają…Ala przez kilkanaście lat była żoną mojego ojca, Andrzeja (drugą, po mojej mamie). Widywałam się z nią, czasami spędzałam wakacje w Gdyni u nich, ale nie za często. Ani się lubiłyśmy, ani nie lubiłyśmy. Potem długo nie miałam z nią żadnego kontaktu i nagle niejako odnalazłyśmy siebie  latem tego roku.   Czuję się z nią tak jakbyśmy zawsze się przyjaźniły, a przecież nigdy tak nie było…

 

I w moich:

100_1623100_1633


Pierwszy śnieg tej zimy

100_1554za oknem ładnie, tu nie jest szaro buro jak w centrum Krakowa. Truman szaleje, bo jeszcze nigdy „na żywo” śniegu nie widział.

a to kotek, który już niedługo będzie u mnie:

KOTEK

O cholera! Zapomniałabym. Przecież 1 grudnia zostałam ponownie ciotką. Tym razem mam siostrzenicę:-)


Listopad…

…zaczął się wyjątkowo niemiło i dziwnie w tym roku. Do tego znów to śpię, to kompletnie nie mogę zasnąć, zupełnie nie wiem czemu. Tabletki na sen mam te same, może przestały działać? Może to nerwy, bo jesteśmy w trakcie negocjacji a propos filmu na podstawie „Kasiki Mowki” a może to zupełnie coś innego. Ja się nie skarżę, ale pamiętam swoje nocne wpisy z poprzedniego bloga i czuje jakbym przechodziła deja vieux. A może jestem niedotleniona, bo od powrotu z Gdyni i Zaduszek prawie nie wychodziłam, przemarznięta do  kości? Same „może”…..Nie podoba mi się to.

A  z innej beczki nie znoszę pisać konspektów, już ze cztery razy poprawiam streszczenie mojej nowej książki tak by było czytelne. A jak tu napisać streszczenie czegoś, o czym nie wiadomo jeszcze, w jaką stronę się potoczy? Pomysł jest, zarys także, wypunktować nie potrafię. Mogę popisać jakieś fanaberie, ale mam kłamać? Czasem koncepcja zmienia mi się w połowie pisania i to na ogół na lepsze, przynajmniej moim zdaniem.  Mam wrażenie, że mam napisać wypracowanie pod dyktando, choć oczywiście rozumiem, że potencjalny wydawca musi wiedzieć, czy warto zaryzykować i zainwestować w moją nową powieść. Z drugiej strony to wygląda tak, jakbym dotąd napisała same gnioty. Romansu i kryminału nie napiszę, bo nie umiem, a te ponoć są najbardziej „chodliwe” i pożądane.  Najwyżej zacznę pisać i to natychmiast bez umowy. Może przez brak pisania i pracy te kłopoty ze snem? A cholera wie!

Tylko Truman śpi kiedy chce;-)

Choć i on wstaje, kiedy ja po raz enty wstaje z łóżka . Wytrzymały z niego kot 🙂


%d blogerów lubi to: