Tag Archives: pisanie

Jeszcze jeden fragment

Witaj Vera, masz tu świeżą wodę i twoja ulubioną marchewkę. A więc tak wyglądały nadgodziny Michała w pracy! Chodził sobie po restauracjach jakby w domu nie było najlepszego zdrowego jedzenia, które tak rzekomo lubił. Może tylko w tej jednej był sam a do innych z kimś chodził? No ale nikt go nie widział albo nie chce mieć do czynienia z policją. Mógł mieć i kilka kochanek przecież! Eh, nic już nie wiem, jest mi coraz bardziej obcy. O ile to w ogóle możliwe : być jeszcze bardziej obcym niż był. Dopiero teraz widzę że nasze rozmowy ograniczały się do tego jaki film zobaczymy i co zjemy na obiad, niekiedy pytał jeszcze jak się czuję. Ale prawdziwych rozmów nie było, Vera. Ty jesteś bardziej rozmowna, mimo że tylko beczysz. Po co miał ze mną rozmawiać skoro był taki wylewny przy Beacie? Proste, prawda? Może uważał mnie za głupią kurę domową, nie wiem…
Na spacerze nad morze spotyka pana Franka na alejce.
Ten głaszcze owieczkę. Nagle znowu jest miłym sąsiadem. Anna podejrzewa, że nie chce by jego obecność w klubie w miasteczku wyszła na jaw przed żoną.
– Co u pani? Coś nowego? – pyta.
– Niestety nie, nic nie wiadomo. Policja jest bezradna.
– Współczuję pani, tajemnicza sprawa, prawda?
– Tak, nawet bardzo.
– Jakby kiedyś chciała pani porozmawiać to zapraszam do siebie, nie jestem mistrzem kuchni ale zawsze zamawiam jedzenie przez Internet.
– Dziękuję panu, życzę miłego dnia.
– Nawzajem….mimo wszystko.
Nad morzem trochę wieje ale wciąż jest lato i pogoda dopisuje. Anna bierze gąbkę, która ze sobą zabrała, specjalny szampon i myje becząca owcę. Owce nie lubią wody, zwłaszcza morskiej. Ale dzięki temu znów jest śliczna i biała. Potem ją strzyże a futro wyrzuca do morza, które natychmiast je zabiera. Trzyma owce na postronku i siada na gorącym piasku. „Mordercza niewinność morza”, przypomina sobie słowa Yeats’a. Ale ten widok zawsze działał na nią uspokajająco. Nagle czuje, ze wcale nie jest zdenerwowana, że to wszystko co się dzieje jest jakby poza nią lub za nią, że to już koniec, że nic więcej się nie wydarzy, że oto rozpoczyna zupełnie nowe niczym nie skrępowane życie.
W domu pakuje swoje pastelowe sukienki w dwa duże pudła i zanosi do piwnicy. Nie chce ich jeszcze wyrzucać. Jeszcze nie podjęła decyzji.
Życie mieszkańców Osady niewiele się zmieniło od zaginięcia Michała. Po prostu nie przyjęli tego do wiadomości tak jakby udawali że zawsze będzie trwało lato a zima nie istnieje. Tak jakby ich związki zawsze były idealne, a decyzje trafne. Nikt nie mógł głośno powiedzieć, że ktokolwiek z Osady zaginął lub uciekł. Mogli tak myśleć ale nie wypowiadać na głos, mogli nawet plotkować między sobą, kto wie? Ale i to było wątpliwe. Michał otworzył szczelinę, przez która wdarł się tak niechciany przez nich chaos zewnętrznego świata. Dlatego woleli udawać i nie akceptować faktów.

 


Fragment „Owcy w krzaku dzikiej róży”

– Znalazłam w piwnicy choinkę – mówi nagle Anna – prawdziwą.
– I co z tego?
– Zawsze na święta mieliśmy sztuczną, nie rozumiem skąd się tam wzięła.
– On do mnie wpadał tuz po świętach, jeszcze przed Sylwestrem, ja zawsze miałam prawdziwą, lubił ten zapach, tak twierdził. Może trzymał prawdziwa w piwnicy i chodził powdychać zapach? – pyta Beata.
– To nonsens. Sam kazał mi kupować sztuczną, żeby igliwie nie brudziło podłogi. On nie znosił bałaganu.
– Hahhhaaaaaa – śmieje się Beata – Nigdy nie miałam porządku w mieszkaniu. Klasyczne mieszkanie singielki, no wiesz. Jakoś mu to nie przeszkadzało – dopija wino.
Anna nalewa jeszcze po kieliszku, butelka jest już pusta.
– Otworzę następną- proponuje.
– Czemu nie?
Kiedy Anna wraca z butelką białego wina, Beata pyta:
– Ty zawsze w takich sukienkach chodzisz?
– Nie, tak chodziłam tylko dla Michała, bo on sobie tego życzył. Lubił te kolory. Tak twierdził.
– To dziwne, ja tam zwykle w spodniach łażę i się nie skarżył – mówi Beata pociągając łyk wina – Nie lubię się aż tak stroić, chodzę jak mi wygodnie. Nota bene makijaż ci się rozmazał.
– Aaa trudno – macha ręką Anna.
– Po coś go w ogóle robiła?
– Chciałam być ładniejsza od ciebie
– To kiepski pomysł – śmieje się Beata.
– Na to wygląda.
– Tu w ogóle wszystko jest pastelowe – mówi Beata – To jakąś mania czy co?
– Lubiliśmy takie kolory, są przestrzenne, optymistyczne, tylko w gabinecie Michała ściany sa białe, tak sobie zażyczył ..
– A ty go zawsze słuchałas tak?
– Nooo…tak – mówi Anna czerwieniąc się.
– No dobra, on zniknął, ty zostałaś z tymi pastelami a co z kasa?
– Na razie jest na koncie – odpowiada Anna.
– A skąd wiesz? Może lepiej sprawdź. Przecież ty kobieto nie pracujesz, nie masz rodziny, sprawdź to konto!
– No dobrze, musze iść do laptopa do kuchni, zaczekaj tutaj – mówi Anna i szybko wychodzi z salonu. Włącza laptopa, wchodzi na wspólne z mężem konto. Ubyło kilka tysięcy złotych. Nagle. Tak po prostu. Wypłacone wczoraj. Na koncie zostały ledwie trzy tysiące, dla Anny jest to szok. Jak długo za to przeżyje? No jak? Gapi się na rachunek z otwartymi ustami, czuje jak zakrada się niepokój i przerażenie. Jest zmrożona strachem. Kto to wypłacił? Michał? To gdzie on jest? Uciekł ode mnie? Od Beaty też?
No tak, kto inny mógł wypłacić, chyba że zgubił kartę. Oszustwa się zdarzają cały czas. A może nie żyje i ktoś go obrabował? Co za nonsens, nonsens, nonsens! Musze wracać do salonu.
Ale Beata już nad nią stoi.
– Coś długo cię nie było, przyszłam sprawdzić czy coś się stało, nie denerwuj się, nie mam złych intencji w stosunku do ciebie – mówi.
Nagle znowu dzwoni komórka Anny, ta biegnie by ją odebrać, nie wyłączając laptopa.
– To jeszcze raz ja – mówi policjant – Mam inną propozycje, porozmawiamy nie w komisariacie, zapraszam panią na obiad do małej restauracji poza Osadą, zgoda?
– Tak, oczywiście – odpowiada oszołomiona Anna
– Przyjadę po panią jutro około piętnastej – proponuje gliniarz.
– Dobrze, dziękuje, do widzenia.
Szybko wraca do kuchni. Beata siedzi przy laptopie i wpatruje się w stan konta.
– Trzy tysiące zostało? Mało, kobieto, bardzo mało – mówi – a te trzydzieści tysięcy wczoraj wypłacone? To ty?
– No właśnie nie ja – mówi cicho Anna.
– No to nic mu nie jest! Mówię ci, on po prostu postanowił odpocząć – mówi Beata wstając.
– Niby od czego> Ode mnie?!
– Tez możliwe, nie ma co panikować
– A jeśli to nie on wypłacił te pieniądze?
– Zaczynasz świrować chyba, zaraz wymyślisz, ze on nie żyje!
– Ja już nic nie wiem.
Anna zamyka laptopa i ponownie siadają w salonie. Nalewa wino do kieliszków. Jeszcze zostało pół butelki.
– I co ja teraz zrobię? – myśli na głos Anna.


Nowe powieści – moje

„Owca w krzaku dzikiej róży” – powieść obyczajowa z elementem kryminału i absurdu – ukaże się do 31 lipca, zaś komedia romantyczna pod tytułem „Single”, która napisałam z koleżanką będzie wydana w październiku w wydawnictwie Pascal. Jak tylko będą okładki, wrzucę na bloga.

A w lipcu firma producencka Skorpion Arte przedkłada do PISF scenariusz i wszystkie materiały dotyczące „Kasiki Mowki”, odpowiedź będzie w październiku.


%d bloggers like this: