Tag Archives: sen

Miałam dziwny sen

Od około tygodnia mam dziwne sny, jak zwykle w konwencji kolorowego filmu akcji, w którym wszystko dzieje się logicznie, sekwencja wynika z poprzedniej, jest początek, środek i koniec, zapożyczenia z innych minionych snów, u mnie to normalne.  Czasem te sny są tak ciekawe i przyjemnie, że po przebudzeniu wracam do nich i śpię dalej , wszystko jedno  do której, aż film się skończy. Ale tym razem to było wyjątkowo niemiłe. To było miasto Kraków tylko jak po jakimś kataklizmie. Aby przedostać się z jednej ulicy na druga, trzeba było pokonać ziejące przepaści, w których aż się kotłowała wrząca masa. Kilka osób na zawieszonych linach z gumy musiało skakać na nich tak, by jak najgłębiej się zarzucić, unikając jednak wrzącej czeluści by jak najwyżej się wspiąć, co groziło jak najniższym zapadnięciem, ryzykiem spalenia, czuło się jak się ściska gardło i zaraz człowiek się udusi no i było coraz goręcej. kiedy liny ciągnęły w górę dawało to lekki, bardzo krótki oddech, ale natychmiast spadało się w dół. nie było jednak innej metody. No, może tylko jedna: pozwolić ciału na bezwład i wtedy gardło się rozluźniało, ciało przestało być miażdżone w sprężarce i nagle pojawiał się chłodny powiew i lekkość. Nie wolno się było temu poddawać, choć kusiło.  Doświadczyłam tego parę razy i czułam, że choć przyjemne, to należy od tego ociekać.  W pewnym momencie zapytałam, może nie słownie, kogoś obok, czy też to czuje i czy jet to śmierć. Usłyszałam, ze tak.

Dziwne, prawda?

Było jeszcze wiele innych takich zamkniętych okręgów, z których ciężko było się uwolnić, czuć było grozę, ale to już zupełnie inna historia. Śmierć pojawiła się tylko w tym jednym obrazie, który trwał dość długo. Do teraz czuję te zmagania…Całkiem realistycznie, choć powoli odpływają jak obejrzany film, ale to uczucie pozostaje.

Pewnie można by to wytłumaczyć, ale nie wiem jak.

Jeszcze wrócę tu do tych snów. Ale nie do tych z tej serii, tylko z innej. Chociaz to ta sama seria, bo pewne elementy się nie zmieniają.

Ten sen jednak mnie zaskoczył, przez tę śmierć.

 


Facebook

mnie wykończy.  Siedzenie godzinami  na fb to jakaś kompletna paranoja, nałóg gorszy od palenia papierosów, bo to ostatnie zajęcie nie przeszkadza w czytani ani pisaniu książek.

Ogłaszam więc odwyk fejsbukowy, czyli zaglądanie w wyznaczonych przez siebie godzinach . Zapewne po wstaniu, kiedy zwyczajowo sprawdzam pocztę.  I może lekkim, wczesnym  wieczorem. Byle nie przed pójściem spać, bo wtedy nici z czytania, nic nie widzę nawet w okularach.

Skoro to ogłosiłam, to teraz łatwiej będzie mi dotrzymać słowa danego samej sobie.

I tym miłym akcentem kończę na dziś, oddalam się w stronę łóżka i idę spać.

P.S. Bardzo lubię Facebooka, ale aż takiej podzielności uwagi nie mam;-)


Pałac i sen o pałacu

Czytam eseje Borgesa „Dalsze dociekania”, po raz kolejny zresztą. Intrygujący jest esej zatytułowany „Sen Coleridge’a”

Otóż:

Liryczny fragment   „Kubla Khan” przyśnił  się angielskiemu poecie Coleridgowi w 1797 roku, opublikował go w 1816 roku w formie poematu. 20 lat później ukazała się w Paryżu we fragmentach pierwsza zachodnia wersja „Kompendium historii” Raszida ad-Dina z XIV wieku. Na jednej ze stronie napisano, iż na wschód od Szang-tu chan Kubilaj wzniósł pałac według planu, który ujrzał we śnie.
Mongolskiemu cesarzowi, w XIII wieku śni się pałac i buduje go zgodnie z wizją. W wieku XVIII angielskiemu poecie , który nie mógł wiedzieć, ze budowla ta wywodziła się ze snu, śni się poemat o pałacu. Pierwszy  sen wniósł do rzeczywistości pałac. Drugi, pięć stuleci później wniósł poemat zainspirowany przez pałac. W wieku XVII z pałacu Kubilaja pozostały ruiny. Z poematu Coleridga ocalało jedynie 50 wersów.

Borges pisze, ze nie ma to racjonalnego wyjaśnienia i dodaje:

„Być może „jakiś archetyp niewyjawiony jeszcze ludziom, jakiś przedmiot wieczny stopniowo przenika do świata; pierwszym jego przejawem był pałac, drugim poemat. Te, kto je porówna, zauważy, że w istocie są tym samym”.


%d bloggers like this: